Reklama

[LIST] Karta Nauczyciela jest dzisiaj zbędna

Co sądzicie o strajku nauczycieli? Popieracie, jesteście przeciw? Dyskutujmy. Bez obrzucania się inwektywami. Jeśli chcieliby Państwo włączyć się w dyskusję, piszcie na adres aa@radomszczanska.pl. Listy nie mogą być anonimowe, choć dane można zastrzec do wiadomości redakcji.

Oto kolejny głos w dyskusji:

W nawiązaniu do opublikowanego na stronie radomszczanska.pl listu radomszczanki, pragnę przedstawić swój punkt widzenia na naszą współczesną edukację. List internautki oceniam jako agresywny z podtekstem osobistej urazy wobec nauczycielek prawdopodobnie swojego dziecka. Agresja pisana i mówiona z różnymi podtekstami osobistymi nic nie wnosi do dyskusji o systemie nauczania w naszym kraju.

Reklama

Doczekaliśmy się czasu, w którym pojawia się wniosek, że trzeba coś z tym problemem zrobić. Wszystkim, poza pracującymi nauczycielami, zaczyna przeszkadzać Karta Nauczyciela. Uważam, że jest ona przeżytkiem minionej epoki socjalizmu. Wówczas miała swój sens istnienia, wpisywała się w tamten system edukacji. Odeszli do wieczności nauczyciele, którzy ją tworzyli i stosowali, następcy próbowali i próbują nadal uchronić i zachować określone w niej prawa i przywileje. Niestety, w dzisiejszych realiach gospodarczych kraju, Karta jest jak przysłowiowy "kwiatek do kożucha", ni przypiął ni przyłatał.

Wspomnienie: moje pokolenie miało to szczęście, że doświadczyło jeszcze nauki nauczycieli ukształtowanych w przedwojennej Polsce, po okupacyjnych przeżyciach II wojny. Byli nauczycielami co się zowie. Przygotowanie zawodowe czyli merytoryka i metodyka w poszczególnych przedmiotach, osobista kultura i troska o ucznia i poziom nauczania była odczuwalna na każdym kroku, tak na szkolnym korytarzu jak i w klasach i poza szkołą. Byli autorytetami dla uczniów, rodziców i dla swych powojennych adeptów w zawodzie. Nie w głowie im była Karta Nauczyciela. Uczyli, mieli z tego satysfakcję i szacunek w środowisku.

Reklama

Powrót do realu: Dziś zawód nauczyciela stał się zawodem trudnym i niewdzięcznym zawód opanowały kobiety. Nie można dziś mieć do pań nauczycielek pretensji o poziom nauki. Robią co mogą w tej rzeczywistości. Uczniowie, rodzice i programy nauczania zmieniły się zasadniczo, warunki pracy pogorszyły się. Są urzędnikami, pracownikami jak w każdym innym zawodzie. Borykają się z takimi samymi problemami zawodowymi, rodzinnymi, osobistymi jak w innych zawodach.

Tam jednak nie obowiązuje Karta Nauczyciela. Podobne prawa i przywileje są określone w tzw. służbach mundurowych, celnych i skarbowych. Tam każda bieżąca władza dba, aby służący się nie buntowali, bo to wówczas źle świadczy o tej władzy. Więc zamiast obecnej Karty Nauczyciela należało by stworzyć państwową służbę edukacyjną i traktować nauczyciela jako funkcjonariusza państwowego. Problem w tym, że rządzący nie są tym zainteresowani, a nauczyciele też chyba nie są specjalnie zainteresowani aby tak podnosić swój status zawodowy. Wszak służba to służba, dyspozycyjność bezdyskusyjna, choć kasa zupełnie inna.

Reklama

Mamy w Polsce bardzo dużo szkół tak podstawowych jak i średnich społecznych. Nie pracują w nich przypadkowi wolontariusze, tylko tacy sami nauczyciele jak w szkołach publicznych, jakoś sobie nie krzywdują, Karta Nauczyciela ich nie chroni. Wniosek nasuwa się sam. Karta Nauczyciela jest dzisiaj zbędna. W Polsce są dwa systemy państwowe, które sie nie sprawdzają w realu. Służba zdrowia i edukacja szkolna. Lekarz aby godnie żyć, obok etatu w placówce publicznej musi dorabiać ćwierć etatami w prywatnych przychodniach i gabinetach. Każdego dnia przychodzi do pracy zestresowany i zmęczony, co odbija się na opiece chorego.

Nauczyciel, aby godnie żyć, oprócz etatu w szkole musi dorabiać godzinami w innych placówkach, zajęciami poza szkolnymi, korepetycjami. Każdego dnia przychodzi do szkoły zestresowany i zmęczony co odbija się na cierpliwości i życzliwości wobec ucznia i poziomie nauczania. Oba systemy są od lat krytykowane, lekceważone i poniżane przez rządzących, nie ma woli ani transparentnej wizji jak je usprawnić, tak u polityków jak i w obu środowiskach zawodowych. Systemu szkolnego nie zreformują rodzice i politycy a systemu służby zdrowie nie zreformują pacjenci i politycy. Pomysły muszą wyjść od zainteresowanych, pracujących w tych systemach. Ryba zawsze psuje się od głowy nie od ogona.

Reklama

Grzegorz

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości