Do wyborów parlamentarnych rok, do samorządowych - jeśli prezydent Andrzej Duda podpisze ustawę wydłużającą kadencję - półtora. Ale kampanie już trwają. Atmosfera jest gorąca. A jak kampania, to wszelkie narzędzia internetowe, które mogą pomóc przeważyć szalę. Na przykład internetowe trolle
Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl
Marketingowa prawda mówi, że bez Internetu nie da się wygrać żadnych wyborów. Kiedyś publiczna dyskusja odbywała się na sesjach, konferencjach prasowych i w mediach, dziś odbywa się tylko w mediach. Tych tradycyjnych i internetowych. Sesje mało kto śledzi, podobnie konferencje. Za to dyskusje w Internecie rozgrzewają do czerwoności. Poza dużymi miastami, monopolistą jest w tej kategorii Facebook. Tu obowiązuje zasada: na stu użytkowników dziesięć osób czyta komentarze, jedna pisze. To oznacza, przy dużych zasięgach, jakie mają choćby profile mediów lokalnych, dostęp do dużej grupy wyborców.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze