Nie mamy w mieście zbyt wielu pomników przyrody, od dzisiaj o jeden więcej. Radni głosowali za tym, żeby został nim kasztanowiec rosnący przy ulicy Armii Krajowej.
Jak mówi dendrolog Ernest Rudnicki, w Radomsku jest wiele drzew, które powinny być taką prawną ochroną objęte. W porównaniu z innymi miastami jesteśmy pod tym względem daleko w tyle.
O to, by kasztanowiec został pomnikiem wnioskowało Polskie Towarzystwo Dendrologiczne i pracownicy I Liceum Ogólnokształcącego.
- A czy to drzewo ma zdrowe liście? - dopytywał przewodniczący rady Tadeusz Kubak, który podkreślał, że wiele drzew tego gatunku w innych miastach, także u nas, ma bardzo szybko żółte liście.
Naczelnik wydziału ochrony środowiska Dariusz Kalinowski zapewnił, że drzewo przeszło badania i próby wytrzymałościowe i jest zdrowe i bezpieczne.
Jak powiedział radnym Ernest Rudnicki, kasztanowce zmagają się z dwoma chorobami, w Radomsku pojawiła się jedna z nich, ale można z nimi skutecznie walczyć. Jest to jednak kosztowne i trudne. Na Starym Cmentarzu się udało, tu też może zadziałać i się uda. W całym mieście nie jest w stanie leczyć kasztanowców.
Kasztanowiec "Abiturient" z ul. Armii Krajowej najprawdopodobniej jest 12. radomszczańskim pomnikiem przyrody.
Dendrolog podziękował tym, którzy byli zaangażowani w ustanowienie drzewa pomnikiem i zaprosił po zakończeniu na odsłonięcie tabliczki na drzewie i mały poczęstunek.
W głosowaniu wszyscy radni byli za.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak drzewa chorują i jak rośliny są atakowane przez szkodniki to każdy właściciel ogrodu i sadu robi wszystko, żeby je ratować, i to powinien być pierwszy cel Miasta, jako wlasciciela, aby ratować te piękne wiekowe kasztany a nie wieszać na nich tabliczki które ratunku nie dadzą drzewom. Kasztanowce w naszym mieście chorują i to widać że z każdym rokiem jest coraz gorzej.
Na starym cmentarzu udało się ratowanie kasztanowcow bo ludzie tam sprzątają liscie razem z larwami szrotówka. W mieście ten sposób walki (najtańszy )jest bardzo trudny, bo Miasto poprostu nie sprząta czeka aż wiatr to rozwieje, zawieje i po kłopocie.
Jak drzewa chorują i jak rośliny są atakowane przez szkodniki to każdy właściciel ogrodu i sadu robi wszystko, żeby je ratować, i to powinien być pierwszy cel Miasta, jako wlasciciela, aby ratować te piękne wiekowe kasztany a nie wieszać na nich tabliczki które ratunku nie dadzą drzewom. Kasztanowce w naszym mieście chorują i to widać że z każdym rokiem jest coraz gorzej.
Na starym cmentarzu udało się ratowanie kasztanowcow bo ludzie tam sprzątają liscie razem z larwami szrotówka. W mieście ten sposób walki (najtańszy )jest bardzo trudny, bo Miasto poprostu nie sprząta czeka aż wiatr to rozwieje, zawieje i po kłopocie.