Reklama

Jak twórca piramidy Factor pozbywał się majątku przed klientami

 W chwilę po tym, jak w Gazecie Radomszczańskiej ukazały się artykuły o naciągniętych klientach piramidy finansowej Factor, Witold W. zaczął wyprzedawać majątek. Robił to cztery miesiące, do aresztowania. Pozbył się między innymi nieruchomości w Szczyrku i Wrocławiu. Został mu dom. Udało się pozbyć majątku za 2 mln 305 tys. zł. Pomagała mu w tym żona. Jej też prokuratura postawiła zarzuty

Jak działała piramida finansowa Factor? Witold W. dawał klientom nawet ponad 17 procent zysku miesięcznie, podczas gdy banki na lokatach dawały ok. 3. Chętnych do tak szybkiego zarobku nie brakowało. Wpłacali pieniądze, na początku otrzymywali swój zysk. Do kiedy działała piramida? Do kiedy byli nowi klienci przynoszący kolejne pieniądze. Kiedy Krajowy Nadzór Finansowy wpisał firmę Witolda W. na swoją listę ostrzeżeń za prowadzenie usług bankowych bez zezwolenia, zaczęła się równia pochyła. Nowych klientów było coraz mniej, za to tych, którzy przestali dostawać zysk, coraz więcej. W pewnym momencie wszyscy zostali wezwani do Factora, gdzie Witold W. przedstawił im aneksy do umów pożyczek. Jednostronnie zmieniał warunki. Zysk miał wynosić nie kilkanaście a kilka procent, i miał być wypłacany nie co miesiąc, ale na zakończenie trwania umowy. Te były przeważnie roczne. Do dzisiaj 106 klientów Factora nie tylko nie otrzymało zysku, ale i wpłaconych pieniędzy. Niektórzy zawierali po kilka pożyczek, inwestowali nawet zyski wypłacane przez Witolda W. Bo tak świetnie szło. Do czasu.
W grudniu działalność Witolda W. opisała Gazeta, wtedy się wszystko posypało.

Reklama

Sprzedał co miał
Śledztwo w sprawie działań Witolda W. trwało dziewięć miesięcy. Trzeba było przesłuchać ponad 100 świadków. Część z nich była wzywana jeszcze raz i za drugim razem odpowiadali na pytanie, czy wiedzą coś na temat majątku Witolda W. I tego, że ten majątek spienięża, albo pozbywa w inny sposób.
Witold W. w kwietniu 2018 roku został aresztowany, a pod koniec roku usłyszał dziewięć zarzutów. Jeden z nich mówi o tym, że od grudnia 2016 do marca 2017 Witold W. działał na szkodę swoich wierzycieli. Jak? Witold W. miał pozbywać się swojego majątku, który mógłby posłużyć do spłaty zobowiązań. Prokurator prowadzący śledztwo ocenił, że Witold W. miał świadomość swojej sytuacji, tego, jak wielkie są jego długi wobec klientów, i że grozi mu niewypłacalność. Chodzi o nie mniej niż 2 mln 305 tys. zł.
Przyjrzeliśmy się temu, co Witold W. przed wybuchem afery posiadał, przynajmniej oficjalnie. W swojej karierze radnego sejmiku wojewódzkiego Prawa i Sprawiedliwości musiał składać oświadczenia majątkowe. I składał. A do nich składał korekty.

Co było w oświadczeniach
Punkt wyjścia to oświadczenie z grudnia 2010 roku, kiedy został jednym z radnych IV kadencji. Właściciel Factora wskazuje w nim, że ma 14.000 zł, dom o pow. 120 m kw. i wartości 250.000 zł. Do tego, jako współwłasność małżeńska, budynek 720 m kw. na działce 3100 m kw. (wartość 1.200.000 zł), lokal użytkowy 31 m kw. (wartość 209.000 zł) oraz drugi o pow. 225 m kw. (wartość 950.000 zł). I jeszcze mieszkanie 59 m kw. (wartość 190.000 zł). Oraz 980 szt. udziałów w spółce Kredyty PL.
W oświadczeniu wskazuje jeszcze, że w październiku 2008 kupił lokal użytkowy od urzędu miasta we Wrocławiu. Miał też kredyt w banku, na bieżącym rachunku, 197.000 zł.
Kolejne oświadczenie jest za cały 2010 rok. Na koncie ma 10.000 zł, ten sam dom i mieszkanie, te same budynki i lokale oraz udziały w Kredyty PL. Kredyt w banku jest nieco mniejszy. W sierpniu 2011 koryguje oświadczenie. Pomyłka dotyczy dochodu i przychodu z umowy o pracę.
W kolejnym, za 2011 rok, nie zmienia się nic poza kredytem na rachunku bieżącym w banku. Oświadczenie za 2012 jest takie samo, znów nieco mniejszy kredyt. We wrześniu 2013 Witold W. je koryguje. Po raz pierwszy wskazuje w nim pieniądze, które pożycza od swoich klientów. 20.000, 30.000, 40.800, 60.000 i dwa razy po 100.000 zł. W sumie 350.800 zł.
W 2013 Witold W. wciąż ma w gotówce 10.000 zł i te same nieruchomości, których wartość się nie zmienia. Kredyt w banku to już mniej niż 90.000 zł. Za to pożyczek coraz więcej. Witold W. wpisał ich 21. Na łączną kwotę 944.200.
Na koniec IV kadencji radny Witold W. może się pochwalić takimi samymi oszczędnościami i nieruchomościami. Nie wskazuje już kwoty kredytu gotówkowego w banku. Wpisuje 21 pożyczek.
W kolejną kadencję właściciel Factora wchodzi praktycznie z tym samym majątkiem. I 24 pożyczkami. Koryguje też kwotę kredytu w banku. Oświadczenie za 2014 rok też nic nie zmienia. Pożyczek jest więcej, bo 27. Witold W. jest winien swoim klientom już ponad 1 mln zł.
To za 2015, ostatnie, nie różni się niczym, poza ostatnią rubryką, czyli pożyczkami. Jest ich już 44. Kwota: ponad 1,6 mln zł.
W 2017 roku Witold W. rezygnuje z mandatu radnego. Od tego momentu nie musi już składać oświadczeń majątkowych, nie wiadomo więc, jakim majątkiem dysponował w 2016 i jakie miał zobowiązania. Miał obowiązek złożyć ostatnie oświadczenie, po tym jak zdecydował nie pełnić już funkcji radnego, ale jedyną sankcją, jaka groziła za niedopełnienie tego obowiązku to… utrata mandatu radnego. Witold W. swojej decyzji komentować nie chciał. Gazecie powiedział, że jest osobą prywatną.

Reklama

Nieruchomość na syna
W tym czasie prokuratura prowadziła już śledztwo w sprawie pożyczek inwestycyjnych na wysoki procent udzielanych przez firmę Factor. A do redakcji zgłaszali się kolejni klienci, którzy pożyczyli Witoldowi W. swoje pieniądze.
Jeden z zarzutów, który usłyszał Witold W., dotyczy artykułu 300 Kodeksu Karnego. Pierwszych jego dwóch paragrafów.
§ 1. Kto, w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Kto, w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte lub zagrożone zajęciem, bądź usuwa znaki zajęcia,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
A jeśli szkoda została wyrządzona wielu wierzycielom, to sprawcy grozi do 8 lat więzienia.
Jak udało się nam ustalić, chodzi przede wszystkim o dwie nieruchomości. Jedna z nich to ta we Wrocławiu, którą do końca wskazywał w oświadczeniu majątkowym. Sprzedał ją. Witold W. posiadał też nieruchomość w Szczyrku, której w oświadczenie nie wpisywał. Przepisał ją swojemu synowi, a ten natychmiast ją sprzedał.
Okazuje się, że byłemu radnemu pozostał tylko dom, ponieważ z żoną ma rozdzielność majątkową i nie posiada już tych nieruchomości, które wskazywał jako współwłasność małżeńską. Z naszych informacji wynika, że one także zostały sprzedane.
Dowiedzieliśmy się również, że drugą oskarżoną w tej sprawie osobą jest właśnie żona Witolda W. Z artykułu 300 KK. Grozi jej więc do 8 lat więzienia. Prokuratura oskarżyła ją o pomaganie w ukrywaniu majątku.
Na razie nie wiadomo gdzie są pieniądze ze sprzedaży nieruchomości. Może uda się je odnaleźć, ale będzie to wymagać nie tylko czasu, ale i współpracy z instytucjami w innych krajach. W kręgach policji i prokuratury mówi się też, że w ciągu tych kilku miesięcy udało się wykonać ogromną pracę.
Sprzedane nieruchomości i dom należący do Witolda W. zostały zabezpieczone przez policję. Co oznacza, że ludzie, którzy je kupili, po swoje pieniądze będą musieli pójść do sądu cywilnego, by odzyskać pieniądze. Od Witolda W.
W sumie Witold W. ma 9 zarzutów. Oskarżony jest o to, że od 18 sierpnia 2011 do 31 stycznia 2017 jako prezes zarządu spółki, w której posiadał 98 proc. udziałów, prowadząc jednoosobową działalność gospodarczą, zawarł umowy pożyczek i pożyczek inwestycyjnych z wieloma osobami, po czym przestał wywiązywać się z zaciągniętych zobowiązań. Prokurator ocenia, że Witold W. stworzył piramidę finansową. Wprowadzał swoich klientów w błąd co do warunków umowy i co do zamiaru spłaty zaciągniętych wobec nich zobowiązań. To znaczy, że od początku doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie zapewnić aż tak wysokiego zysku klientom. Niektóre umowy zakładały prawie 18 proc. zysku w skali miesiąca. W ten sposób miał oszukać 106 osób na kwotę 6 mln 530 tys. zł. Kiedy przestał wypłacać odsetki i zwracać pożyczone pieniądze, doprowadził do „niekorzystnego rozporządzenia mieniem” swoich klientów, jak mówi Kodeks Karny.
Następne siedem zarzutów to składanie fałszywych oświadczeń majątkowych w Urzędzie Marszałkowskim, kiedy Witold W. był radnym. Chodzi o lata od 2012 do 2016 roku. Byłemu radnemu PiS i przedsiębiorcy grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Janusz Kucharski

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości