W poniedziałek 6 maja strażacy zostali wezwani do Gidel.
I nie było to wezwanie do pożaru czy wypadku drogowego. Tym razem chodziło o pomoc młodemu mężczyźnie.
30-latek nagle zasłabł. Jak to określają służby ratunkowe - był z nim utrudniony kontakt logiczny.
Wezwano pogotowie ratunkowe, ale ponieważ nie było w tym momencie wolnego zespołu. W takiej sytuacji na miejsce kieruje się strażaków, którzy mają odpowiednie przeszkolenie i mogą udzielić pomocy przedmedycznej.
Strażacy zrobili to, co do nich należało i przekazało 30-latka ratownikom, którzy dojechali po nich do Gidel.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze