W poniedziałek 16 czerwca w Sądzie Rejonowym zakończył się pierwszy etap tej sprawy. Sprawca wypadku, w którym zginęły dwie osoby, usłyszał wyrok pierwszej instancji. Jest nieprawomocny. Ma prawo do apelacji.
4 sierpnia 2024 roku Dariusz S. prowadził Citroena C5. Siedział za kierownicą, choć miał w wydychanym powietrzu 2 i pół promila, a prawo jazdy stracił już na zawsze. Także za jazdę pod wpływem alkoholu. I nawet kilka razy trafił za to do celi, ale na krótko. Na miejscu pasażera siedzi jego rodzony brat.
Z drugiej strony jedzie Audi. Mężczyzna, który siedzi za kierownicą, wiezie swoją teściową, córkę i siostrzenicę na dworzec PKP. Wszystkie mają jechać na wakacje.
Pijany kierowca Citroena zjeżdża na lewo i doprowadza do czołowego zderzenia z Audi. Na miejscu giną kobieta i brat sprawcy. Dariusz S. chwilę po wypadku miał mówić świadkom - nic się nie stało.
Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Radomsku. Zeznawali świadkowie, uczestnicy wypadku, żona brata oskarżonego. Na żadne pytanie sądu ani oskarżycieli nie chciał odpowiedzieć sprawca. Odpowiadał tylko na pytania swojego adwokata.
Na początku oświadczył. że przyznaje się tylko do prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, ale nie do spowodowania wypadku. Twierdził, że spowodował go jego nieżyjący brat. W policyjnym śledztwie twierdził, że samochód prowadził jego brat.
W poniedziałek sędzia Dominika Nieszporek ogłosiła wyrok.
Dariusz S. ma trafić do więzienia na 15 lat. Ma też wypłacić po 15 tys. zł poszkodowanym w wypadku i wpłacić 20 tys. zł na fundusz postpenitencjarny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no i wyłapał piętnastaka i bardzo dobrze.
Co to za wyrok tylko pic i siadac za kierownice
no i wyłapał piętnastaka i bardzo dobrze.
Co to za wyrok tylko pic i siadac za kierownice