Reklama

Łuszczyn komentuje: Napluł we własne gniazdo, z własnej nieprzymuszonej woli

Mamy najlepszego piłkarza. Mamy tenisową jedynkę wśród pań. Mamy najpiękniejszą kobietę świata. A nie potrafimy się z tego cieszyć. My, Polacy, tacy jesteśmy zaradni, że nie potrzebujemy nikogo innego. Sami sobie potrafimy popsuć fun, złośliwością i malkontenctwem. Co to za cholerną cechę charakteru mamy w sobie, że nawet przyjście wiosny jest powodem do biadolenia, że we wszystkim doszukujemy się dziury, że po chwili zachwytu natychmiast przychodzi pora na krytykę. Tydzień temu pisałem o innej naszej pięknej cesze - solidarności. Dziś, trochę z przymrużeniem oka, będzie o narzekaniu. I o pluciu, czy jak kto woli - smarkaniu, we własne gniazdo

Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl

Z założenia wiosna powinna wywoływać same dobre i miłe skojarzenia. Odchodzi zima, świat budzi się do życia. Dni stają się coraz dłuższe, więcej słońca, zieleni. Bociany przylatują. Idzie nowe. No ale jak tu się cieszyć z wiosny, kiedy wraz ze śniegiem i lodem (jeśli był), stopniał asfalt na polskich drogach. Dziur na wiosnę zawsze jest tyle, że każdy kierowca staje się, trochę z przymusu, miłośnikiem jazdy offroadowej. No i jeszcze te śmieci. Sterty śmieci. Spod papierów, pustych butelek i innego syfu ledwie widać kiełkująca trawę. Wiosna? Jaka wiosna? W Polsce na wiosnę nie ma si......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 84% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości