Reklama

Czytelniczka: - To chyba koziołek. Zadzwoniłam do nadleśnictwa, powiedzieli, że coś wymyślą

- Przyjechałam do mamy i zobaczyłam ją w rowie - mówi radomszczanka.

Mama naszej Czytelniczki mieszka w Stobiecku Miejskim przy ulicy Brzeźnickiej.

- Tu ruch jest bardzo duży, gdyby wstała i chciała przejść przez ulicę mogłoby być bardzo niebezpiecznie. Dla niej i dla kierowców

Czytelniczka dodaje, że najpierw pomyślała, że zwierzę mogło zostać potrącone. Z daleka nie widać jednak żadnych śladów. Sarna lub koziołek, nie umie określić, leży w rowie i widać, że jest przestraszona.

- Zadzwoniłam do nadleśnictwa, powiedzieli, że coś zorganizują.

Kobieta postanowiła nie odjeżdżać i poczekać do przyjazdu leśników. 

Reklama

- Muszę mieć pewność, że to wystraszone zwierzątko będzie bezpieczne.

Często matki zostawiają młode i oddalają się. Leśnicy przestrzegają przez "ratowaniem" takich młodych, ponieważ matki wracają. Można więc wyrządzić niechcący dużą krzywdę.

- Czekam i czekam, po godzinie zadzwoniłam jeszcze raz - opowiada nasza Czytelniczka o tym, co dzieje się przy Brzeźnickiej. Podkreśla, że sarna próbowała się podnieść i odejść. - Ma jednak uszkodzone przednie nogi i idzie jej to z wielkim trudem. W każdym razie w nadleśnictwie usłyszałam, że zawiadomiono lekarza weterynarii.

Reklama

I w pewnym momencie pojawił się wolno jadący samochód.

- Kierowca jakby szukał czegoś w rowie. Pomyślałam, że to lekarz. Okazało się, że to myśliwy, który otrzymał informację, że ma zabrać sarnę z rowu. Zapytałam, czy będzie ją wiózł w bagażniku? Przecież to się nie uda. Wyglądało, jakby myślał, że jest martwa. Tak wygląda przekazywanie informacji. No nic. W każdym razie czekam na lekarza weterynarii...

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/09/2024 09:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości