- Słyszeliście, że w Radomsku kosi się trawę, której nie ma, bo jest umowa i się za koszenie zapłaciło? - pyta nasz Czytelnik. Mieszkaniec jednego z bloków przy ulicy Leszka Czarnego.
- To ja wam opowiem - słyszymy w słuchawce. I opowiada. O tym, że trawa ma zaledwie kilka centymetrów, ale i tak każdego dnia o rana słychać przez wiele godzin ryk kosiarek spalinowych. I dmuchawy, którą kolejny pracownik zdmuchuje ten "trawnikowy urobek".
- To paranoja, bo te trawniki przez upały już są wyschnięte, a po takim strzyżeniu z pięciu do trzech centymetrów żółkną już na drugi dzień. I zamiast trawników mamy klepiska.
Radomszczanin zadzwonił do Radomszczańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
- I wiecie, co usłyszałem? Trzymajcie się czegoś, albo lepiej usiądźcie. Że koszą, bo mają umowę z firmą. Spółdzielnia zapłaciła, naszymi pieniędzmi przecież, no to firma sobie kosi. Chociaż nie ma czego... - wzdycha.
- Chodzi o bezpieczeństwo, przede wszystkim o bezpieczeństwo - podkreśla Krzysztof Francuz, wiceprezes RSM-u. I wyjaśnia, że w trawie, zwłaszcza takiej "wykłoszonej", można trafić na kleszcze, które tylko czekają, żeby przyczepić się do nieosłoniętej nogi, albo spaść na psa. Chodzi więc o dobro mieszkańców.
Trzeba więc pogodzić dwie sprawy. Nie ma jednego najlepszego jednego rozwiązania. A co do koszenia niskiej trawy, to umowa z firmą jest taka, że mają kosić raz na miesiąc. I zależy jak się wyrobią. Między jednym a drugim koszeniem może minąć mniej lub więcej czasu. Duże znaczenie ma pogoda, a ta wcale nie pomaga.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przecież to spółdzielcy wybrali sobie takich fachowców to niech płacą za ich pomysły.
No naprawde ma ten pan problem widac ze emeryt bo brakuje mu zajęc tylko siedzi w oknie i obserwuje kto co robi
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przecież to spółdzielcy wybrali sobie takich fachowców to niech płacą za ich pomysły.
No naprawde ma ten pan problem widac ze emeryt bo brakuje mu zajęc tylko siedzi w oknie i obserwuje kto co robi