W środę 13 września nasz Czytelnik alarmował, że w bramie przy ulicy Żeromskiego ktoś zostawił plastikowe baniaki z chemikaliami. Starszy mężczyzna miał nawet zabrać kilka z nich.
Radomszczanin przysłał zdjęcia, na których widać pojemniki.
Podkreślał, że tamtędy chodzą uczniowie pobliskiej szkoły, zaglądają do pojemników, a to mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia substancje.
On sam zajrzał do jednego z nich i żałuje, bo przez chyba się poparzył, czuł mocne szczypanie i palenie.
Opowiedział też o starszym mężczyźnie, który zabrał przy nim jeden z pojemników i powiedział mu, że dzień wcześniej zabrał trzy, ponieważ to świetny środek do prania dywanów.
Nasz Czytelnik zastanawiał się, jak to możliwe, że takie chemikalia stoją niezabezpieczone w środku miasta i nikt z tym nic nie zrobi.
- Napisaliście na stronie i już kilka godzin później nie było po nich śladu - usłyszeliśmy od niego w środę wieczorem. - Ten, kto to tam zostawił, pewnie się wystraszył, bo należała mu się za to wysoka kara. Te chemikalia powinny zostać zutylizowane. To jest koszt, pewnie chciał zaoszczędzić. Pytanie tylko, gdzie były służby, które odpowiadają za nasze bezpieczeństwo? Przecież tam są kamery miejskiego monitoringu. Nikogo to nie zdziwiło? - zastanawia się.
I dodaje, że najważniejsze, że pojemników już nie ma.
- Bo dzieciakom mogła stać się krzywda.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze