- Przecież teraz nie da się umówić "przy szlabanie" - trochę żartuje pan Sebastian. I pyta, czy kultowa zapora wróci na swoje miejsce. A my sprawdzamy w Nadleśnictwie
Nasz Czytelnik biega, jeździ na rowerze i spaceruje leśnymi duktami na Suchej Wsi, najczęściej z żoną. Czasem w większej grupie znajomych.
- I zawsze umawialiśmy się w danym dniu o konkretnej godzinie "przy szlabanie" - mówi Gazecie. I dodaje, że nie tylko on i jego znajomi, bo słyszał, że wielu Radomszczan tak właśnie nazywa to miejsce - las na Suchej, przy szlabanie.
Niedawno jeszcze był, co prawda nieco odrapany, ale w całości, na swoim miejscu. I zagradzał drogę do lasu, samochody nie mogły tam wjechać.
- To był szlaban przeciw tym, którzy marzyliby o tym, żeby wjechać najdalej jak się da, chociaż to przecież bez sensu - mówi pan Sebastian. - I to już niestety widać. Jak się da człowiekowi palec, to weźmie całą rękę. Nie brakuje takich, którzy już parkują o wiele dalej niż był szlaban. Ani to bezpieczne, ani zgodne z przepisami - podkreśla. - I tak się zastanawiam, czy ktoś będzie wyciągał konsekwencje z takiego nieodpowiedzialnego zachowania? I kiedy szlaban wróci? Bo nie nie wyobrażam sobie, że nie wróci. Ten szlaban to już jeden z symboli tego miasta - znów trochę żartuje.
Jak usłyszeliśmy od pracownika Nadleśnictwa Radomsko, pod które podlegają te lasy, szlaban w poprzedniej formie już nie wróci. Po pierwsze ruszył go ząb czasu, nie wyglądał najlepiej. A po drugie lasy otwierają się na ludzi. I szlabany będą z nich znikać. Nie całkowicie. W ich miejsce pojawią się rodzaje półszlabanów. Po to, by kierowcy nie uważali, że wolno im wjeżdżać samochodami tam, gdzie oczywiście nie wolno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze