Ilona Wilczyńska ma 57 lat i od zawsze podróżuje. W USA, podczas zorganizowanej wycieczki, została potrącona przez samochód.
- Przez lata poznawała świat, pomagała innym i cieszyła się życiem. Dziś, po tragicznym wypadku w USA, sama potrzebuje wsparcia. 25 września 2026 roku życie naszej rodziny legło w gruzach. Mama została potrącona przez samochód tysiące kilometrów od domu - pisze córka Radomszczanki, pani Paula, na portalu poamagam.pl.
I wyjaśnia, że jej mama była na zorganizowanej wycieczce w Stanach Zjednoczonych, a podróże były jedną z jej największych pasji.
- Zwiedzała różne zakątki świata, poznawała nowych ludzi. Ale przede wszystkim była, i nadal jest, pomocną, otwartą, serdeczną osobą. Pomaganie było dla niej czymś naturalnym. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie moment, w którym to ona będzie potrzebowała tak ogromnej pomocy. Tego dnia autokar wycieczkowy zatrzymał się przy Forrest Gump Point w stanie Utah. Uczestnicy wycieczki wysiedli z autokaru, kierując się na pobliskie wzniesienie. Kiedy mama przechodziła przez drogę, nadjeżdżająca ciężarówka zatrąbiła. Przestraszyła się i instynktownie zrobiła kilka kroków do przodu… Wtedy została potrącona przez nadjeżdżający samochód - opisuje to, co się wydarzyło.
Pani Ilona trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami głowy, krwawieniem wewnątrzczaszkowym i połamanymi kośćmi twarzy, w tym oczodołu. Była nieprzytomna, podłączona do respiratora.
- Trudno opisać, co czuje człowiek, kiedy dowiaduje się, że jego mama miała poważny wypadek na drugim końcu świata. Byłam zrozpaczona! Zorganizowałam podróż do Stanów Zjednoczonych i przyleciałam do Grand Junction, żeby być przy mamie najszybciej, jak to możliwe. Pierwsze dni były bardzo trudne. Respirator, aparatura medyczna, obrażenia i niepewność, co przyniesie kolejny dzień. Na szczęście mama przeżyła najtrudniejszy etap. Mama jest z nami, ale wypadek odebrał jej dużą część wspomnień i sprawności. Mama nie pamięta wypadku ani wcześniejszych wydarzeń. Nie pamięta nawet, że przyleciała do Stanów Zjednoczonych! Na ten moment nie wiemy, jak długo potrwa powrót do zdrowia i jakie skutki wypadku pozostaną z nią na dłużej. Wiemy natomiast, że nie możemy zmarnować czasu, który jest tak ważny dla rehabilitacji neurologicznej.
i dlatego rodzina postanowiła założyć zbiórkę, chociaż pani Ilona była ubezpieczona.

- Koszty hospitalizacji i leczenia w Stanach Zjednoczonych oraz sprowadzenia mamy do kraju zostaną pokryte przez ubezpieczyciela. Nasza zbiórka dotyczy tego, co wydarzy się później, długotrwałej rehabilitacji i dalszego leczenia następstw wypadku już w Polsce. Naszym głównym celem jest sfinansowanie specjalistycznej rehabilitacji neurologicznej w ośrodku ORIGIN w Otwocku. Nie wiemy jeszcze, jak długo potrwa rehabilitacja ani ile ostatecznie będzie kosztowała. Będziemy na bieżąco informować o postępach leczenia, kosztorysach i wykorzystaniu zebranych środków. Proszę, pomóżcie nam zawalczyć o przyszłość mamy. Skala wyzwania, przed którym stanęliśmy, jest zbyt duża. Nie damy rady sami - podkreśla. Każda wpłata, nawet najmniejsza, będzie dla nas realną pomocą. Każde udostępnienie może sprawić, że historia mamy dotrze do kolejnych osób. Wiem, że nie cofniemy tego, co wydarzyło się 25. września. Ale możemy zawalczyć o to, żeby ten jeden tragiczny moment nie zdefiniował całej reszty jej życia!
Pani Paula dziękuje za każdą, najmniejszą nawet pomoc. A tej można udzielić TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze