- Chciałem być eko i skorzystać z pojemnika, ale okazało się to niemożliwe - mówi Czytelnik Gazety.
I opowiada, że dzisiaj przed południem wybrał się na teren starej, nieczynnej krytej pływalnie przy Leszka Czarnego. Znajduje się tam specjalny pojemnik na elektroodpady.
- Staram się być na czasie i eko. Wiem, że zużytych baterii, starego magnetofonu czy uszkodzonej drukarki, której nie da się albo nie opłaca naprawiać, nie wolno tak po prostu wyrzucić do śmietnika. Zebrało mi się trochę takiego drobnego sprzętu i szedłem w tamtą stronę, pomyślałem, będzie okazja pozbyć się go zgodnie z przepisami.
Pojemnik należy do firmy, która odzyskuje z nich surowce wtórne i zajmuje się utylizacją.
- Niestety, nic z tego. Wokół pojemnika usypano wielkie pryzmy brudnego śniegu. Moim zdaniem bezmyślnie, ale najwyraźniej ktoś uznał, że to świetne rozwiązanie - ironizuje.
Jak mówi Gazecie Marek Wyciszkiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, na parkingu którego stoi pojemnik, wyjaśnia, że nikt nie zrobił tego specjalnie. Ani tym bardziej bezmyślnie. Wyjaśnia, że to z powodu małej liczby miejsc do parkowania w okolicy. Bo kiedy wszystkie miejsca przed starostwem są już zajęte, a i przy blokach nie ma jak postawić samochodu, petenci wjeżdżają na parking byłej pływalni.
I to własnie te samochody spowodowały, że jedynym wolnym miejscem było to w pobliżu pojemnika. I tam pracownicy MOSiR-u go zepchnęli.
- Jutro śnieg zostanie oczywiście usunięty i dostęp do pojemnika będzie bezproblemowy - zapowiada. dyrektor.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.