Radomszczanka przechodzi tamtędy dość często. Szła i po południu w czwartek 11 września.
I natknęła się na niebezpieczne miejsce. Postanowiła to udokumentować, żeby pokazać rzeczywistość. I przestrzec innych przechodniów.
- To zdjęcia z ulicy Prymasa Wyszyńskiego - pisze do redakcji. - Duża wyrwa przy studzience kanalizacyjnej. Ktoś rzucił na nią gałąź, żeby ludzie nie połamali nóg. To niedaleko za nieczynnym pawilonem Zorzy w stronę cmentarza - dodała.

Nasza Czytelniczka zastanawia się, czy są służby odpowiedzialne za drogową infrastrukturę, które zajmują się też sprawdzaniem i naprawianiem tego, co się popsuło, a nie tylko laniem kolejnych metrów asfaltu i układaniu kolejnych metrów kwadratowych kostki.
Zauważa, że wieczorem łatwo w tym miejscu co najmniej skręcić kostkę. Bo gdyby nie ta gałąź, to można postawić krok prosto w wyrwę. A co, jeśli ktoś pomyśli, że gałąź trzeba z chodnika uprzątnąć?
- Bo przecież to nie jest miejsce dla niej - przyznaje. - Wszystko ma się prawo zepsuć, ale są ludzie, którzy powinni to naprawić. O kierowcach się myśli, dla nich buduje się szerokie jezdnie i parkingi. Pieszy to człowiek drugiej kategorii. Musi uważać podwójnie i drżeć, czy dojdzie bezpiecznie tam, gdzie zmierza.
Ulica Prymasa Wyszyńskiego to droga powiatowa, zarządza nią starostwo powiatowe.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze