Pani Monika przysyła nam zdjęcia chodnika przy Prymasa Wyszyńskiego, fragmentu, na którym trawniki zastąpił tłuczeń. I pyta: - Kto na to pozwolił?
- Ostatnio Gazeta Radomszczańska podejmowała temat pozytywnego wpływu zieleni miejskiej na warunki życia mieszkańców. Wniosek oczywisty: im więcej zieleni w mieście, tym niższa temperatura w upalne dni - mówi radomszczanka. - Tymczasem przed sklepem monopolowym na ulicy Wyszyńskiego zasypano tłuczniem trzy trawniki, które były tam od kilkudziesięciu lat. Wszystko po to, by klient sklepu monopolowego mógł zaparkować samochód niemal na schodach prowadzących do sklepu.
Nasza Czytelniczka zastanawia się, czy to samowola właściciela sklepu, czy też otrzymał on pozwolenie z Urzędu Miasta.
- A jeśli tak, to od kogo konkretnie? Te trawniki wykonano kiedyś za publiczne pieniądze, a teraz je zniszczono - mówi nie ukrywając oburzenia.
Prymasa Wyszyńskiego to ulica powiatowa, tam więc skierowaliśmy pytania w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.
- W okolicy tego skrzyżowania w ciągu roku wycięto żywopłoty, krzewy, wszystko zielone zastąpił beton - przypomina pani Monika. - Coraz bardziej przygnębiające otoczenie - wzdycha.
I dodaje, że przecież parking jest blisko tego sklepu monopolowego, czyli na przykład przed sklepem Aldi i przy ul Tysiąclecia w odległości ok 100 metrów.
- Nie mierzyłam, ale tak oceniam. Można też zaparkować naprzeciwko, położono tam kostkę w miejsce parkanu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Trawnik zasypany ale przy sklepie z trunkami i to jest "logiczne" rozwiązanie. Żeby za daleko nie chodzić z gorzałą do auta, bo butla się wyślizgnie i procenty pójdą w piach. A tak, parkuje się pod samiutkim sklepem i jest klawo...
Kobito, dej se spokój. Trawa jeśli była to już dawno rozjeżdżona. Z3jdz na ziemie
Jakis powod dlaczego mamy tolerowac wykroczenia zamiast wlepiac mandatow?
Zobaczcie sobie zdj sprzed roku. Tam żadnej zieleni nie było
Nikomu nie przeszkadzało rozjeżdżanie nieistniejącego "pasa zieleni" przez poprzednie pracownice, które parkowały pod samymi schodami. Dziwi, że temat wypływa po zmianie właściciela, szyldu i całej ekipy, gdy w końcu ten sklep w końcu zaczął wyglądać i przestało być strach do niego wejść, bo nie ma już picia nawet w środku, ekspedientek wiecznie rozmawiających przez telefon, rzucających wulgaryzmami, słuchających disco polo i dodatkowo zabawiających rozmową nieraz już nietrzeźwych klientów. Dodatkowo ciekawi fakt, że oburzona jest "pani Monika", może to TA była pracownica wylewa publicznie żale za utraconą posadą?
Nikomu nie przeszkadzało rozjeżdżanie nieistniejącego "pasa zieleni" przez poprzednie pracownice, które parkowały pod samymi schodami. Dziwi, że temat wypływa po zmianie właściciela, szyldu i całej ekipy, gdy w końcu ten sklep w końcu zaczął wyglądać i przestało być strach do niego wejść, bo nie ma już picia nawet w środku, ekspedientek wiecznie rozmawiających przez telefon, rzucających wulgaryzmami, słuchających disco polo i dodatkowo zabawiających rozmową nieraz już nietrzeźwych klientów. Dodatkowo ciekawi fakt, że oburzona jest "pani Monika", może to TA była pracownica wylewa publicznie żale za utraconą posadą?
Świetnie wygląda teraz ten sklep. Fasada odnowiona, teren posprzątany. Kolejny kawalek zapyzialego miasta ladnieje. Nie wiem jak jest w środku, ale dzięki tej reklamie na pewno pójdę sprawdzić.
Toczysz to ty kulę, jak żuk gnojarz
Trawnik zasypany ale przy sklepie z trunkami i to jest "logiczne" rozwiązanie. Żeby za daleko nie chodzić z gorzałą do auta, bo butla się wyślizgnie i procenty pójdą w piach. A tak, parkuje się pod samiutkim sklepem i jest klawo...
Kobito, dej se spokój. Trawa jeśli była to już dawno rozjeżdżona. Z3jdz na ziemie
Jakis powod dlaczego mamy tolerowac wykroczenia zamiast wlepiac mandatow?