- Po co to robię? Żeby ostrzec innych, żeby nie wyrzucili pieniędzy w błoto, tak jak mnie się to przytrafiło - mówi radomszczanka.
I opowiada o węglu, który kupiła niedawno w jednym z największych składów opału w mieście.
- Kupiłam u nich węgiel workowany orzech. Tylko oni mieli wtedy taki, a bardzo mi zależało, żeby nie był luzem. Kupowałam tam pierwszy raz i wiem, że więcej się tam nie wybiorę. Zwłaszcza, że cena wcale nie była szczególnie atrakcyjna.
Kobieta opowiada o tym, jak się ten węgiel palił.
- Zastanawiam się, czy właściciele składu zdają sobie sprawę z tego, co sprzedają? Z drugiej strony, dlaczego mieliby nie wiedzieć? Po spaleniu jednej trzeciej worka, w którym powinno być 25 kg węgla, wyjęłam z pieca tyle kamieni ile widać na zdjęciach. Jeśli właściciele są świadomi, co tak naprawdę sprzedają ludziom, to nasuwa mi się kolejne pytanie. Czy nie jest wam wstyd tak oszukiwać i żerować na klientach?
Nasza Czytelniczka dodaje, że zastanawiała się, czy reklamować węgiel, ale uznała, że szkoda jej czasu i energii. Po prostu więcej niczego tam nie kupi, nie chce ryzykować, także zniszczeniem pieca. Wróciła do swojego stałego dostawcy.
- Kupowałam w tym składzie także węgiel rządowy i nie było z nim najmniejszego problemu. A to, co kupiłam w tym składzie nie tylko nie grzeje, ale wręcz szkodzi. I żeby nie było, próbowałam to dopalać, ale jednak kamienie po prostu się nie palą. Mam nadzieję, że inni mieszkańcy dobrze się zastanowią, zanim zrobią tam zakup - mówi na koniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
szkoda że nie wiemy który to skład posiada takie czarne złoto
I po co ten artykuł skoro nie wiadomo z jakiego składu ten węgiel, w końcu dobrego interesu nie wolno psuć
szkoda że nie wiemy który to skład posiada takie czarne złoto
I po co ten artykuł skoro nie wiadomo z jakiego składu ten węgiel, w końcu dobrego interesu nie wolno psuć