- Jesteśmy drugi dzień bez prądu, zakład energetyczny ma nas gdzieś - skarży się mieszkanka ulicy Stodolnej.
Radomszczanka opowiada, że do awarii doszło w poniedziałek 25 sierpnia o godzinie 7.30 rano.
- Po mojej stronie ulicy nie ma prądu do dzisiaj - mówi. - Niektórzy mają jedną fazę i jakoś dają radę. Inni, podobnie jak ja, zero. Awarię mieli usunąć maksymalnie w ciągu pięciu godzin. Dziś rano dowiedziałam się, że planowany termin usunięcia awarii to 23.45.
Czytelniczka podkreśla, że dwa dni bez prądu to jednak poważny kłopot.
- Jedzenie z lodówki na śmietnik, rybki w akwarium syna padają... Długo można wymieniać. Tragedia jednym słowem...
Dzwonimy na numer infolinii. Trzeba wybrać temat rozmowy. Nie ma nic o awariach. Wybieramy liczniki i dowiadujemy się od konsultanta, że trzeba dzwonić na numer alarmowy 991, bo on nic o awariach nie wie.
Pod 991 dzwonili mieszkańcy w poniedziałek, ale dzisiaj dzwonimy i my. Bot o imieniu Jagoda bardzo nie chce połączyć nas z konsultantem, twierdzi, że załatwi naszą sprawę szybciej i lepiej, ale się upieramy. Straszy, że na połączenie będziemy czekać 5 minut. Jesteśmy twardzi. A konsultantka odbiera już po minucie, więc bot raczej naciąga rzeczywistość.
Pani po drugiej stronie słuchawki sprawdza i potwierdza awarię. W systemie widzi, że doszło do mechanicznego uszkodzenia kabla. To znaczy, że ktoś go przeciął, najprawdopodobniej podczas prowadzenia jakichś prac.
- Pogotowie energetyczne jest już prawie na miejscu - informuje. I dodaje, że trzeba się uzbroić w cierpliwość, awaria zostanie usunięta najszybciej jak to możliwe.
[AKTUALIZACJA] Kilkadziesiąt minut po naszej publikacji nasza Czytelniczka poinformowała, że awaria została usunięta.
- Byliśmy bez prądu 26 godzin i 40 minut...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze