Radomszczanka mówi, że kiedy w jednej z radomszczańskich piekarni usłyszała, że nie wolno jej ugryźć kromki chleba, za który właśnie zapłaciła, bo będzie musiała dopłacić, zaniemówiła.
- Weszłam z mężem do piekarni, po chleb i bułki. Do pewnego momentu wszystko było jak zawsze. Powiedziałam pani, który chleb chcę kupić, pani go pokroiła, spakowała bułki i nabiła paragon. Przyłożyłam kartę do terminala, piknęło, podziękowałam i odeszłam.
Jak mówi nasza Czytelniczka, kilka kroków od lady.
- Ten chleb tak ładnie pachniał, my wracaliśmy z pracy, byliśmy głodni - opowiada. - Wyciągnęłam piętkę i już miałam ją ugryźć, kiedy ekspedientka zwróciła mi uwagę, że nie wolno mi tego zrobić? Co takiego? Dlaczego? Przecież zapłaciła za ten chleb.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze