Czy jestem dumny z Radomska? Zapraszamy do dyskusji. Mamy powody do radości czy wstydu? A może nasze miasto jest nam obojętne? Skąd brać inspirację, jak promować i co? A może najpierw naprawić, co naprawy wymaga? Porozmawiajmy. Bo jeśli nam, mieszkańcom, nie zależy, to komu? Zapraszamy Czytelników na łamy. Każdego wysłuchamy, każdy tekst wydrukujemy. Piszcie do nas: gazeta@radomszczanska.
Jestem dumny z Radomszczan, że im się chce. Z obywatelskością nasz kraj jest na bakier, namówić ludzi do współpracy trudniej niż woły z błota wyciągnąć, a jednak oni działają
Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl
Czy jestem dumny z Radomska? - pytamy siebie w redakcji, pytam sam siebie, bo i Państwa chcemy do tej dyskusji zaprosić, ale tak to już jest z oczywistymi pytaniami, że wcale takich oczywistych odpowiedzi mieć nie muszą. Gdybym był politykiem, samorządowcem, zasunąłbym szast prast okrągłą gadk......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Frustracje frustrata cierpiącego na chroniczną nienawiść do władzy.
Fantastyczny tekst. Brawo Autor. Mam nadzieję, że spowoduje faktyczną dyskusję zainteresowanych Radomskiem i powiatem radomszczańskim. A może nawet da impuls do kolejnych inicjatyw. W założeniu, samorząd miał realizować zadania wspólne którym obywatel nie podoła. Radny miał być ramieniem działającym w imieniu wyborców, a wójt burmistrz prezydent organem wykonawczym. Żadne koalicje na poziomie samorządowym nie wydawały się być potrzebne, Czy tak jest? Czy może radni zamiast przedstawicielami wyborców, wchodząc w koalicje, stają się przekaźnikami woli: Prezydenta Wójta, Burmistrza, uzasadniającymi wobec wyborców ich działania, w zamian za posadki i inne korzyści?
Frustracje frustrata cierpiącego na chroniczną nienawiść do władzy.
Fantastyczny tekst. Brawo Autor. Mam nadzieję, że spowoduje faktyczną dyskusję zainteresowanych Radomskiem i powiatem radomszczańskim. A może nawet da impuls do kolejnych inicjatyw. W założeniu, samorząd miał realizować zadania wspólne którym obywatel nie podoła. Radny miał być ramieniem działającym w imieniu wyborców, a wójt burmistrz prezydent organem wykonawczym. Żadne koalicje na poziomie samorządowym nie wydawały się być potrzebne, Czy tak jest? Czy może radni zamiast przedstawicielami wyborców, wchodząc w koalicje, stają się przekaźnikami woli: Prezydenta Wójta, Burmistrza, uzasadniającymi wobec wyborców ich działania, w zamian za posadki i inne korzyści?