Transformacja energetyczna dotknie przede wszystkim region bełchatowski, ale będzie promieniowała na województwo łódzkie. Pytanie brzmi nie czy to zmieni zasady gry, ale jak je zmieni - mówi Jakub Wiech z portalu Energetyka24.pl
- Biorąc pod uwagę plany, które już znamy, jeżeli chodzi o przyszłość elektrowni Bełchatów i kompleksu wydobywczego wokół tej jednostki, to w latach 2028-2036 będzie się on stopniowo kurczyć. Będą zamykane kolejne bloki. Można powiedzieć ogólnie, że od najstarszych do najnowszych. Oczywiście będzie to przekładać się na wydobycie - mówi Gazecie Jakub Wiech z portalu Energetka24.pl.
W roku 2036 elektrownia w Bełchatowie ma zakończyć produkcję energii elektrycznej, w roku 2038 ma zostać zamknięta kopalnia.
- To jest naprawdę nieodległa perspektywa. Dla regionu bełchatowskiego i szerszej okolicy będzie niezwykle istotna, jeżeli chodzi na przykład o funkcjonowanie gospodarcze. Z punktu widzenia całego kraju to też ma pewne znaczenie, bowiem jednostka w Bełchatowie jest największą elektrownią w polskim systemie elektroenergetycznym - wyjaśnia Wiech. - Ważne jest, że to też taki element, powiedzmy centralizujący sieć w rozumieniu geograficznym. Jeśli w Bełchatowie mamy 20 procent generacji naszej energii elektrycznej, a to jest jednostka położona w centralnej Polsce, to widać, gdzie ten środek ciężkości systemu elektroenergetycznego się znajduje.
Jak podkreśla dziennikarz, transformacja spowoduje, że wspomniany środek ciężkości będzie się przesuwał na północ kraju.
- Nad Bałtyk, na Wybrzeże oraz nad samo morze. Tam będą powstawać takie jednostki jak elektrownia jądrowa w Choczewie, czy też farmy wiatrowe rozrzucone wzdłuż wybrzeża. Zarówno w skali lokalnej, jak i w skali centralnej czy ogólnokrajowej pewne zmiany związane z elektrownią bełchatowską będą za chwilę bardzo istotne.
Zmiany wpłyną nie tylko na gospodarkę regionu, ale również na samorządy. Jakub Wiech wskazuje ten dzisiaj najbogatszy w kraju.
- Nie jest tajemnicą, że najbogatsza w kraju gmina Kleszczów czerpie z elektrowni i kopalni wielkie dochody. Spodziewany spadek przychodów może być istotny z punktu widzenia dobrobytu tej gminy. To dotyczy też innych gmin w okolicy - mówi Wiech. - Naturalną konsekwencją ograniczania i wygaszania kompleksu bełchatowskiego będzie właśnie, przede wszystkim, spadek dochodów podatkowych gmin. Plus zmniejszenie możliwości zatrudnienia, gdyż ten kompleks będzie też oczywiście redukował swoją kadrę.
Jak podkreśla Wiech, na dzisiaj nie ma odpowiedzi na pytanie, co dalej.
- Alternatywa jest na razie niejasna. Bełchatów jest typowany jako miejsce, w którym mogłaby powstać kolejna polska elektrownia jądrowa, czyli druga albo trzecia lokalizacja w ramach tak zwanego Rządowego Programu Energetyki Jądrowej. Tylko na razie nie ma żadnych decyzji. Nie wiadomo, kiedy zostaną podjęte.
Jego zdaniem najlepiej, gdyby budowa elektrowni jądrowej ruszyła w drugiej połowie lat 30. Dlaczego? Ponieważ wtedy można by było osiągnąć rodzaj synergii inwestycyjnej.
- Projekt w Choczewie będzie realizowany pewnym zasobami ludzkimi, które potem można byłoby od razu przeszczepić na budowę w Bełchatowie. Natomiast pytanie, jak zgrać to organizacyjnie? To jedna kwestia. Drugą możliwością jest lokowanie w regionie bełchatowskim pewnych instalacji czy pewnych rozwiązań związanych, na przykład, ze źródłami odnawialnymi.
Tu Wiech wymienia np. zakłady produkcji komponentów albo konkretne instalacje z dziedziny energii wiatrowej.
- W regionie łódzkim działają już pewne istotne moce w energetyce wiatrowej. Mogą zostać zwiększone. To jest też inny proces pracy niż ten, do którego przyzwyczajeni są mieszkańcy Bełchatowa. Myślę, że tutaj jest ogromna odpowiedzialność rządzących jeżeli chodzi o zaproponowanie tej alternatywy czy zaproponowanie sprawiedliwej transformacji dla regionu bełchatowskiego. To ogromne wyzwanie, przed którym ten region stoi. On nie może być pozostawiony sam sobie, bo to nie jest odpowiedzialna polityka społeczna. To byłaby droga do zwiększenia nierówności i do ekonomicznego upadku tego obszaru - podkreśla Wiech.
Transformacja może oznaczać odpływ ludności do miejsc, gdzie znajdą pracę. A dla biznesu coraz większe trudności ze znalezieniem pracowników. - Bełchatów pozbawiony elektrowni i kompleksu wydobywczego może stać się takim regionem, jaki znamy z lat dziewięćdziesiątych, gdy w miastach upadały największe fabryki państwowe. Takie, które były jedynymi pracodawcami w regionie. Oczywiście w tym momencie rynek pracy w Polsce jest znacznie lepszy niż w latach dziewięćdziesiątych i warto zaznaczyć, że pracownicy elektrowni i odkrywki to jednak wykwalifikowane osoby - inżynierowie, elektrycy, elektronicy. Tylko gdzie znajdą pracę? Czy będą musieli całkowicie zmienić swoje życie? Zacząć je w innym mieście na drugim końcu Polski?
Jakub Wiech podkreśla, że na rządzących ciąży wielka odpowiedzialność. Widzi jednak rozwiązania, które można zastosować już dziś. Podaje przykład Niemiec, gdzie w latach 2006-2007 zamykano kopalnie węgla kamiennego.
- Oni zrobili to bardzo sprawnie. Bardzo ważna będzie też rola lokalnych samorządów, które powinny wywierać presję na rządzących, by ci proponowali rozwiązania już teraz. Bo nie ma na co czekać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze