Powolna śmierć małych i średnich miast w Polsce nie jest niczym nietypowym, nietypowy był ich gwałtowny rozwój w okresie PRL-u. Wtedy je napompowano i sztucznie utrzymywano. Dzisiaj przechodzą przez procesy demograficzne, które na Zachodzie zaczęły się 100 lat temu.
Jest taka książka „21 polskich grzechów głównych”. Napisał ją przed kilkoma laty Piotr Stankiewicz, filozof i publicysta, która na co dzień popularyzuje ideały współczesnego stoicyzmu. Jeden z tytułowych grzechów to „narodowy esencjalizm”, czyli przekonanie o wyjątkowości Polski i Polaków, którą to wyjątkowością tłumaczone są wszystkie nasze narodowe niepowodzenia.
W moim odczuciu narodowy esencjalizm objawia się także niechęcią do patrzenia na problemy w trochę szerszej skali. Inflacja? Wiadomo, Glapiński wziął i zrobił, kryzys na rynku paliw nie miał tu przecież nic do rzeczy. Granica? Unia chce nam wepchnąć imigrantów, al......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze