Od kilku tygodni praktycznie nie ma dnia, żeby ktoś gdzieś nie podpalił trawy. Nie pomaga tłumaczenie, że wypalanie traw to zło w czystej postaci, które w najgorszym scenariuszu może zagrozić ludzkiemu życiu. I że były już śmiertelne ofiary takich pożarów, w naszym powiecie także.
Tylko w środę 25 marca strażacy wyjeżdżali do takich wezwań kilka razy. Godzinę gasili w Stęszowie w gminie Gidle, prawie cztery godziny w Zagaciu w gminie Przedbórz i jeszcze raz przez godzinę późnym wieczorem w tej samej miejscowości. To tylko jeden dzień. Od początku “sezonu na wypalanie” strażacy wyjeżdżali już kilkadziesiąt razy.
- To już nie po to, żeby niby użyźniać, ale zwyczajnie, żeby złośliwie dać nam zajęcie. Po to podpalają - mówi anonimowo strażak, który nie raz wyjeżdżał do takiego alarmu.
Podkreśla, że jeśli jest wietrzna pogoda ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie i może zbliżyć się do zabudowań. A wtedy sytuacja staje się bardzo groźna. Dodaje, że podpalaczy należy surowo karać, dla przykładu i przestrogi. - Żeby inni tego nie robili. Kiedy my gasimy bezsensownie podpaloną trawę możemy być potrzebni gdzie indziej. Przez podpalacza ktoś może nie doczekać się naszej pomocy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podobno większość podpalaczy jest członkami straży pożarnej. Podpalanie traw czy pustostanów daje im satysfakcję a do tego kasę bo za każdy wyjazd mają płacone.
Oczywiście że tak
Ciekawe gdzie takie statystyki? Sąsiedzi powinni zacząć oglądać się wkoło a policja zamiast spać po lasach to robić patrole
Podobno większość podpalaczy jest członkami straży pożarnej. Podpalanie traw czy pustostanów daje im satysfakcję a do tego kasę bo za każdy wyjazd mają płacone.
Oczywiście że tak
Ciekawe gdzie takie statystyki? Sąsiedzi powinni zacząć oglądać się wkoło a policja zamiast spać po lasach to robić patrole