„Od kilku dni próbuję to rozkminić. O co tu chodzi? Wejście w dużą politykę bez szans na wygraną? Zagrywka pod wybory samorządowe?” Po co prezydentowi Jarosławowi Ferencowi związek z Bezpartyjnymi Samorządowcami?
Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl
Post pojawił się na facebookowym profilu Bezpartyjnych Samorządowców w czwartek 25 maja godz. 14.03. Zdjęcie Jarosława Ferenca, logo stowarzyszenia, hasztag #DrużynaBezpartyjnych. Oraz opis: „#DrużynaBezpartyjnych to prezydenci miast z całego kraju. Jarosław Ferenc - Prezydent Miasta Radomska jest również z nami!”.
Post oznaczono jako sponsorowany, właściciel profilu wykupił reklamę, by zobaczyło go jak najwięcej internautrów. I zobaczyło. Reakcje i komentarze dość jednostronne: na ponad dwieście reakcji (do piątku, 2 czerwca), ponad połowa negatywnych. Do tego 160 komentarzy. W stylu: ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może zadajmy dwa zasadnicze a do tego retoryczne pytania. 1. Czy Jarosław Ferenc należy do partii politycznej? 2. Czy rolą nienależącego do żadnej partii prezydenta miasta jest bycie skłóconym z każda partią polityczną? Czy na tym polega bezpartyjność? 3. A może bezpartyjność polega na tym, żeby jeździć na marsze i nosić koszulki z ośmioma gwiazdkami? Ciekawi mnie, jaka jest gazetoradomszczańska definicja bezpartyjności organu zarządzającego miastem/gminą. Chętnie się dowiem. Teksty typu "połowa komentarzy negatywnych" itd. są żałosne. Aż się ciśnie stare stare porzekadło - jedzmy gówno, miliony much nie mogą się mylić.
Może zadajmy dwa zasadnicze a do tego retoryczne pytania. 1. Czy Jarosław Ferenc należy do partii politycznej? 2. Czy rolą nienależącego do żadnej partii prezydenta miasta jest bycie skłóconym z każda partią polityczną? Czy na tym polega bezpartyjność? 3. A może bezpartyjność polega na tym, żeby jeździć na marsze i nosić koszulki z ośmioma gwiazdkami? Ciekawi mnie, jaka jest gazetoradomszczańska definicja bezpartyjności organu zarządzającego miastem/gminą. Chętnie się dowiem. Teksty typu "połowa komentarzy negatywnych" itd. są żałosne. Aż się ciśnie stare stare porzekadło - jedzmy gówno, miliony much nie mogą się mylić.