Reklama

A róże w zębach mi przynosił. Radomszczanie opowiadają, co się dzieje na turnusach w sanatoriach

Pewien mężczyzna próbował mnie oczarować. Przez cały turnus opowiadał, że żyje sam, ma tylko panią do podlewania kwiatów w mieszkaniu, kiedy jego nie ma. Na koniec okazało się, że właśnie z tą panią za dwa miesiące bierze ślub. A róże w zębach mi do pokoju przynosił. Do restauracji zapraszał. Na szczęście nie ze mną te numery - pytamy radomszczan, co się dzieje w sanatoriach

Mąż wraca z sanatorium. Żona przyłapuje go ze świstkiem papieru w ręku, na którym zapisane jest imię Maryla. Nabrawszy podejrzeń kobieta uderza niewiernego męża patelnią w głowę.

- Za co to? - pyta mąż.

- Co to był za świstek papieru z imieniem Maryla? - dopytuje wściekła żona.

- Ależ, kochanie - tłumaczy się mąż - Pamiętasz, dwa miesiące temu poszedłem na wyścigi konne, Maryla to imię klaczy, na którą postawiłem.

Żona uspokoiła się i wróciła do domowych zajęć. Trzy dni później mężczyzna znów dostaje patelnią.

Reklama

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 95% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/04/2025 09:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości