Są klienci z kategorii: zero szacunku, zero normalnego podejścia. Już po pierwszej rozmowie czuć chłód. Nawet ręki czasami nie podają, „dzień dobry” z siebie nie wycisną - stolarz opowiada o tym, jak się pracuje z klientami
Jedni klienci chcą prostych, funkcjonalnych mebli, inni zamawiają wymagające, nietypowe projekty. Bywa, że do rozmów o szczegółach wracają po kilka razy i zmieniają wcześniejsze ustalenia. Dla tutejszych rzemieślników to chleb powszedni: jeżdżą, mierzą, doradzają, poprawiają, szukają rozwiązań, które mają pogodzić ich fachową wiedzę z wyobrażeniami zamawiających. Doskonale wiedzą, że od zadowolenia klientów zależy przyszłość ich warsztatów i stolarskiej tradycji w naszym regionie.
Mariusz to pięćdziesięciolatek, ze stolarką ma do czynienia od 35 lat. Do zawod......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze