- Funkcjonariuszem jest się przez całą dobę, co udowodnił aspirant Damian Jochym z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku, który jadąc do pracy, zauważył samochód poruszający się pod prąd - mówi Gazecie aspirant Dariusz Kaczmarek, oficer prasowy radomszczańskiej policji.
I dodaje, że aspirant Jochym natychmiast ruszył za kierowcą i po kilkudziesięciu metrach go zatrzymał. - 61-letni mężczyzna był pijany, miał 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Wszystko działo się w środę 29 października kilka minut przed 12, na rondzie u zbiegu ulic Piłsudskiego i Targowej.
Aspirant Damian Jochym akurat nie miał służby, ale widząc kierowcę jadącego pod prąd nie mógł nie zareagować, kierowca Volkswagena stworzył poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
- Brak wyobraźni 61-latka mógł doprowadzić do poważnego wypadku - podkreśla aspirant Kaczmarek. - Po opuszczeniu ronda mężczyzna kontynuował jazdę ulicą Piłsudskiego w kierunku Miejskiego Domu Kultury, w pobliżu którego znajduje się Publiczna Szkoła Podstawowa numer 2. To miejsce, gdzie w godzinach południowych często przebywają dzieci oraz piesi. Pijany kierowca stanowił więc realne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych osób.
Damian Jochym zajechał drogę 61-latkowi, zabrał mu kluczyki i wezwał kolegów. Mieszkaniec powiatu radomszczańskiego stracił prawo jazdy, a jego samochód został odholowany na parking.
- Dzięki szybkiej reakcji i wzorowej postawie aspiranta Damiana Jochyma nie doszło do tragedii. Nietrzeźwy kierowca odpowie teraz przed sądem. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi mu wysoka grzywna, zakaz prowadzenia pojazdów, a nawet kara pozbawienia wolności do 3 lat - przypomina oficer prasowy. I dodaje, że każdy, kto wsiada za kierownicę po alkoholu, stwarza śmiertelne zagrożenie, dla siebie i dla innych. - Brak wyobraźni i lekkomyślność na drodze mogą skończyć się tragedią. Reagujmy, gdy widzimy takie zachowania, czasem jedna szybka decyzja wystarczy, by uratować czyjeś życie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdyby był trzeźwy i nikomu nic się nie stało, dał by upomnienie?
A gdyby był trzeźwy i nikomu nic się nie stało, dał by upomnienie?