Reklama

Trudny dzień strażaków. Wyjeżdżali do wypadku, zadymienia, powalonego drzewa, nieprzytomnego mężczyzny i pożaru ścierniska

Upalny wtorek nie dla wszystkich był świąteczny. Strażacy interweniowali już ośmiokrotnie. Wyjeżdżali do wypadku, powalonego drzewa, zadymienia, nieprzytomnego mężczyzny oraz palącego się ścierniska, trawy i kombajnu. Był też fałszywy alarm w dobrej wierze. W sumie w tych akcjach zaangażowanych było ponad 20 wozów i blisko setka ratowników.

Pierwsze zgłoszenie pojawiło się o godzinie 06:25. Na autostradzie A1, na wysokości miejscowości Ruda gmina Dobryszyce doszło do groźnie wyglądającego wypadku.67-letni mieszkaniec Łomży jadąc samochodem osobowym marki toyota wjechał w barierę energochłonną. Najprawdopodobniej kierowca przysnął podczas jazdy. Osobówką podróżowała jeszcze kobieta. Na szczęście żadnej z osób nic się nie stało.

Kolejny raz telefon alarmowy zadzwonił o godzinie 08:08. Tym razem w Woli Życińskiej gmina Wielgomłyny strażacy usuwali drzewo. Przewróciło się na drogę gminną, skutecznie blokując przejazd. Druhowie uwinęli się z tym zadaniem w trochę ponad dwadzieścia minut.

Reklama

Do trzeciego zdarzenia strażacy wezwani zostali o godzinie 11:29. Do Gidel. Było to zawiadomienie z monitoringu, zaalarmowała sygnalizacja pożarowa. W budynku pojawiło się dość duże zadymienie. Na miejscu nie było osób poszkodowanych. Strażacy ustalili, że rozległy dym był skutkiem niewłaściwego opalania, który wzbudził czujkę systemu przeciwpożarowego. 

Zaledwie 40 minut później ktoś zgłosił pożar na ulicy Źródlanej, tuż za cmentarzem żydowskim. Paliło się pół hektara ścierniska. Ogień odciął drogę ucieczki osobie przejeżdżającej quadem. Mimo szybkiej interwencji strażakom nie udało się uratować pojazdu. Sponął doszczętnie. Z ustaleń strażaków wynika, że przypuszczalną przyczyną pożaru było podpalenie. 

Reklama

O godzinie 12:30 przypadkowy przechodzeń powiadomił o nieprzytomnym mężczyźnie. Miał leżeć pod sklepem w Gomunicach. Na miejscu okazało się, że  63-latek  jest pod wpływem alkoholu. Na widok strażaków mężczyzna zebrał się z ziemi i oddalił.

Kolejny alarm pojawił się o godzinie 14:15. Zdarzenie miało mieć miejsce na jednej ze stacji Orlenu na terenie miasta, gdzie pojawiły się dwa zastępy straży pożarnej z dziesięcioosobową załogą. Doszło tam do zadymienia jednego z pojazdów znajdujących się na stacji. Na szczęście był to fałszywy alarm w dobrej wierze.

Reklama

Godzina 14:32. We wsi Ciężkowice gmina Gidle zapaliła się trawa w przydrożnym rowie. W akcji wzięło udział czternastu strażaków. Dzięki ich sprawnej akcji ogień został opanowany w pół godziny.

Około godziny 15:30 ponownie zadzwonił telefon alarmowy. Dyżurny przyjął zgłoszenie o pożarze kombajnu na ulicy Krańcowej. Maszyna rolnicza stanęła w płomieniach podczas prac polowych. W tej chwili trwa akcja ratunkowa, gdzie dojeżdżają kolejne jednostki strażackie. 

- Najczęstszą przyczyną takiego pożaru bywa zatarcie łożyska lub przegrzanie się układu mechanicznego, do którego dochodzi podczas wykonywanych prac - wyjaśnia kapitan państwowej straży  pożarnej Łukasz Sroka.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości