W poniedziałek 17 czerwca radomszczańscy strażacy zostali wezwani na teren Szpitala Powiatowego. Tym razem nie był to wypadek ani pożar. Pomocy potrzebowały... kaczątka, które wpadły do studzienki kanalizacyjnej.
Mężczyzna, który zauważył mamę kaczę z pięcioma pisklętami stojącą w pobliżu jednej ze studzienek przy szpitalnym SOR-ze wykręciła numer 998.
Informację przekazano dyżurnemu komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku.
- Do studzienki wpadło sześć kaczątek, kacza matka z pozostałymi młodymi czekają obok niej.
Dyżurny na miejsce wysłał jeden zastęp. Akcja zakończyła się szczęśliwie, choć nie wiadomo, czy dla wszystkich małych dzikich kaczek.
Z pierwszej studzienki wyciągnięto trzy, z kolejnej jedną, przeszła tam rurami. Nie wiadomo, czy zgłaszająca tę sytuację kobieta dobrze policzyła kaczątka, czy pozostałe dwa poszły gdzieś dalej.
Jak mówią strażacy, dzikie kaczki lubią teren zielony wokół szpitala. Strażacy wypuścili całą kaczą rodzinkę na trawnik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie Pani, tylko Ja, i nie na 112 , ale zadzwoniłem na 998.
Kaczuszki mają krótkie nóżki, ładne brzuszki i przemiłe buźki. Choć mama je pilnuje to i tak ktoś o ich tarapatach straż alarmuje.
Gdy kaczuszki wzywają pomocy każdy jej udziela ile ma mocy.
Nie Pani, tylko Ja, i nie na 112 , ale zadzwoniłem na 998.
Kaczuszki mają krótkie nóżki, ładne brzuszki i przemiłe buźki. Choć mama je pilnuje to i tak ktoś o ich tarapatach straż alarmuje.
Gdy kaczuszki wzywają pomocy każdy jej udziela ile ma mocy.