Reklama

Zygma o naszym tekście „Zróbmy bilans rządów Słowińskiego": to paszkwil. Przeczytaj i sam wyrób sobie zdanie

W piątek 3 lutego, podczas dyskusji o nadaniu ulicy imienia Jerzego Słowińskiego, Krzysztof Zygma, przewodniczący rady powiatu i dyrektor Miejskiego Domy Kultury (tu wypowiadający się jako mieszkaniec, jak zaznaczył), wspominał o artykule Gazety Radomszczańskiej opublikowany w rocznicę śmierći zmarłego prezydenta. Nazwał go „paszkwilem", a wspominał tekst w kontekście „obrzydliwej polityki". Przypominamy tekst w całości, by Czytelnicy mogli sobie wyrobić zdanie na temat jego „paszkwilowatości"

Zróbmy bilans rządów Słowińskiego. „O zmarłych albo dobrze, albo wcale? Ta zasada nie obowiązuje w historii, bo odebrałaby sens badania przeszłości

Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl

Dyskutując o Jerzym Słowińskim i nadaniu ulicy jego imienia podaje się dwa argumenty. Przeciwnicy twierdzą, że świadomie podpisał zobowiązanie do współpracy ze służbami PRL, zaprzeczał temu, mimo przegranej w sądzie. Według IPN na dokumentach widnieje jego podpis, choć ta współpraca nikomu nie zaszkodziła. Sama deklaracja współpracy jest jednak wątpliwa moralnie, bo donoszenie chwalebne nie jest. Zwolennicy mówią, że najważniejszym jego dziełem jest strefa inwestycyjna. I właśnie to zasługuje na takie wyróżnienie.

Reklama

O zmarłych albo dobrze, albo wcale? Na szczęście ta zasada nie obowiązuje w historii, bo odebrałaby sens badania przeszłości. Chcę zwrócić uwagę na coś, co zupełnie dzisiaj nie istnieje w tej dyskusji. Chodzi o kampanię, kiedy Jerzy Słowiński wygrał z Jackiem Łęskim prezydenturę.

Jest 2002 rok. Tematem przewodnim kampanii jest sprowadzenie do miasta wielkiego inwestora, koncernu samochodowego. W mieście mówi się, że prezydent jest bliski sfinalizowania sprawy, będą miejsca pracy. On sam wciąż to powtarza, nawet daje do zrozumienia, że Francuzi będą rozmawiać tylko z nim. Grunt pali mu się pod nogami, bo przegrał I turę z Łęskim. Po debacie w NTL, gdy wyłączono kamery, przyciśnięty przez Jacka Łęskiego, przyznaje, że pewności co do fabryki w Radomsku mieć nie może. Ale tego nikt nie słyszy. W mieście z ponad dwudziestoprocentowym bezrobociem wizje tysięcy miejsc pracy były czynnikiem kluczowym, który odwrócił losy starcia wyborczego.

Reklama

Słowiński posługiwał się bezpodstawnymi obietnicami. Losy fabryki, nie tyle w Radomsku, co w ogóle w Polsce, rozstrzygały się na wysokich szczeblach międzyrządowych. Zabiegi prezydenta małego miasta nic nie znaczyły. Zresztą w kraju mieliśmy konkurencję, raczej plasowaliśmy się na końcu peletonu. Opowiadanie w Radomsku, że ktoś z koncernu będzie rozmawiał tylko ze Słowińskim było wierutną bzdurą. Jeśli pasowałaby im nasza lokalizacja, to rozmawialiby z każdym prezydentem.

Jerzy Słowiński mamił bezrobotnych wizją pracy. Ludzi zdesperowanych, często upodlonych biedą, wyrzuconych poza nawias społeczny. Kto bezrobotny nie był, ten chyba nie zrozumie, co człowiek wtedy czuje. Więc się nie dziwię, że wielu się na to nabrało. Obietnica była bardzo konkretna. Załatwię tobie, bezrobotny radomszczaninie, pracę w fabryce samochodów. Zagłosuj na mnie, bo Francuzi będą rozmawiać tylko ze mną. Politolog powie, że to dobra zagrywka, ale z moralnego punktu widzenia było to draństwo w czystej postaci, wykorzystanie słabego punktu wielu ludzi. To było, jak na razie, największe kłamstwo wyborcze w Radomsku.

Reklama

Rząd stworzył mechanizm pozwalający samorządom ściągać inwestorów na preferencyjnych warunkach - strefy inwestycyjne. To nie był żaden autorski pomysł Słowińskiego, żadne wizjonerstwo. Wiele samorządów szło tą drogą, nie byliśmy wyjątkiem. Rada Miejska a nie prezydent zdecydowała, że trzeba scalić i przygotować grunty pod miastem, zainwestować w to miejskie pieniądze. Co tam ma powstać? Ścierały się dwie opcje: wielka fabryka czy wiele mniejszych? Pomysł Słowińskiego upadł, fabryki nie ściągnął, mimo wielokrotnych zapewnień, że jest bliski finału. Nie było już innej opcji jak szukać mniejszych inwestorów. Tym samym zrealizowano pomysł opozycyjny, za którym opowiadał się też Jacek Łęski w kampanii, że lepiej stawiać na większą ilość mniejszych firm.

Jerzy Słowiński świadomie serwował wyborcom mrzonki. Opłaciło się, dostał w nagrodę trzecią kadencję. Metody zdobywania władzy wiele mówią o człowieku. Polityka jest zła, zepsuta, pełna kłamstw i zdrad. Jedni kłamią, bezpodstawnie obiecują, biorą łapówki, inni wyprowadzają pieniądze publiczne na swoją kampanię wyborczą. Czy po latach mamy o tym nie pamiętać, nie brać pod uwagę? Tylko stawiać pomniki? Forma i jakość zdobywania i sprawowania władzy też powinny mieć znaczenie

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    obywatel - niezalogowany 2023-02-03 22:04:52

    Autor zapomniał dodać, że w ówczesnym czasie polski rząd podjął decyzję o zakupie myśliwców f-16 dla polskiej armii, co skutkowało swego rodzaju zemstą firmy Peugeout /Citroen SA o wybraniu lokalizacji na Słowacji. Polska - co za tym idzie Radomsko stało się ofiarą geopolityki. To jest główna przyczyna o pominięciu Radomska o wyborze fabryki samochodów. Tak się uprawia politykę europejską. Pan Słowiński nie miał na to wszystko żadnego wpływu, to sięi rozstrzygało ponad naszymi głowami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości