Reklama

Życie z końmi: Jak Jerzy Zatoń zrealizował marzenia w Gowarzowie

Pamiętam jak Atom, który bierze udział w hipoterapii, na dziesięć minut przed wizytą dziecka, obtoczył się w błocie. Zrobił sobie panierkę. Przeżegnałem się tylko i zrobiłem mu zdjęcie. Poczekałem, aż obeschnie i zrzuciłem z niego to błotko

Katarzyna Snochowska, ks@radomszczanska.pl

Zwyczajny dzień. Jerzy wstaje około szóstej. Z rana pije tylko ciepłą wodę. Za chwilę jest już na dworze. Robi oprządkę, zwierzęta dostają jedzenie. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Są konie, psy, koty, króliki, kury oraz koza. Ostatnio pojawiły się alpaki. To marzenie jego żony.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 92% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości