Nie potrzeba oszusta i naciągacza, czasami emerytura może zaginąć między kontami. A potem szukaj wiatru w polu. Czyli w ZUS-ie
Pani Anna ma 78 lat, od jakiegoś czasu jest wdową, znacznie dłużej emerytką. Dopóki żył jej mąż, wszystko działało. Małżonkowie mieli wspólne konto w radomszczańskim banku spółdzielczym. Do oddziału przy Brzeźnickiej nie mieli daleko, a pracujące tam panie doskonale ich znały i byli z nimi zaprzyjaźnieni. - Kilka miesięcy po śmierci męża dostałam zawiadomienie, że wspólne konto trzeba zamknąć i otworzyć nowe, tylko na mnie. Oczywiście, nie ma problemu. Poszłam do banku, pani mi tamto konto zamknęła, otworzyła nowe, dała do ręki dokument z nowym numerem, ż......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze