Bożena Sygizman ma 76 lat i jest żywym przykładem na to, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero na emeryturze.
Umówiłyśmy się w końcówce czerwca, w samo południe. Słońce mocno grzeło. Posesja z małym podwórkiem pod wskazanym adresem na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym specjalnym. Na ścieżce prowadzącej prosto do domu mijam coś na kształt altanki. Dość nietypowej jak na Radomsko. Ściany zdobią malunki. Pierwszy, na zewnątrz, przedstawia ukwieconą łąkę. Pełną maków i bławatków, przemieszanych rumiankiem. Na ścianie w środku altany są trzy ekspresyjnie tygrysy, namalowane na tle wody.
Wchodzę do domu. Idę schodami do góry, po drodze mijam pojedyncze obrazki o różnej tematyce. Na ścianach w salonie aż roi się od prac pani Bożeny......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze