Reklama

Wzrost zakażeń i gospodarka na łopatkach. Fryzjerka: "Mądrych chyba tutaj nie ma"

- Dla nas od soboty to bezpłatny, dwutygodniowy urlop. Dla nas bezpłatny, ale dla pracowników płatny. Są to bardzo duże koszty, bez możliwości zarobkowania. My nie mamy żadnej ochrony. Nasze PKD nie jest wliczane do tarczy - mówi Małgorzata Grabna, salon fryzjerski Yes w Radomsku. 

Co ma począć fryzjer, gdy niemal z chwili na chwilę uniemożliwia mu się działalność zawodową? Nie mając dochodów zobowiązany jest do płacenia rachunków i regulowania zobowiązań. Problem jest tym większy, gdy dodatkowo jest pracodwacą. To wiąże się z opłacaniem składek pracowniczych i wypłatą wynagrodzenia. 

- Rząd ogłosił, że pozbawiają nas możliwości zarabiania pieniędzy. Ale nikt nic nie mówił o żadnej pomocy. Odkąd w maju w ubiegłym roku wróciliśmy do działalności nie mamy żadnej tarczy. Nasze PKD nie jest wliczane do tarczy - mówi fryzjerka. 

Reklama

W związkun ze zbliżającymi się świętami do salonu nieustannie dzownią klienci. Chcą zdążyć przed zapowiedzianym na sobotę zamknięciem. 

- Zbieramy siły i zwiększamy środki przerobowe. Będziemy robić do ostatniego klienta. Nie zapisujemy po 9 kwietnia, bo biorąc pod uwagę sytuację z ubiegłego roku, wolimy się wstrzymać - mówi pani Małgorzata. 

Klienci chcąc zdążyć z nową fryzurą przed zamknięciem branży powinni już dzisiaj pójść do fryzjera. Jutro może nie być wolnych miejsc. Fot. Pixabay

[CZYTAJ] Napór trzeciej fali epidemii. System opieki zdrowotnej na skraju wydolności

Mimo, że w ubiegłym roku salony fryzejrskie były już od maja czynne, to branża mocno odczuwa skutki pandemii. 

Reklama

- Praca w pandemii jest inna. Mamy sporo mniej klientów. Bo są obostrzenia. Dotyczą liczby klientów na metr powierzchni salonu. Do tego czas pracy jest wydłużony. Po każdym kliencie są myte i dezynfekowane szafki, fotele, cały sprzęt. I dodatkowe koszty. Bo środki dezynfekujące, pelerynki. A ludzi jest mniej. Wielu pracuje zdalnie i nie muszą często chodzić do fryzjera. I na pewno mają mniej pieniędzy. Jak wszyscy - mówi fryzjerka. - Ale w aktualnej sytuacji nie wiadomo, jaki ruch byłby najlepszy. Gospodarka rozkłada się na łopatki, ale mądrych, aby wszystkiemu zaradzić chyba nie ma. W ubiegłym roku ludzie byli wystraszeni, a teraz lekceważą tę chorobę, dopóki w rodzinie coś złego się nie wydarzy. 


Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości