Reklama

Wyznania recydywisty: „Jeśli z jakiegoś powodu odmówisz okazania białka, to nie ma zmiłuj"

Z czasem człowiek godzi się ze wszystkim. Oswaja. Znam takich, którzy po wieloletniej odsiadce nie chcieli wyjść na wolność, tak przywykli do życia więziennego. Też się bałem

Edyta Rybaczek, er@radomszczanska.pl

Paweł W. to starszy pan. Schludnie ubrany i ogolony. Duże niebieskie oczy, uśmiech. Liczne zmarszczki skoncentrowane na twarzy zdradzają wiek. Na pierwszy rzut oka miła gaduła i żartowniś.

To dziś. Wcześniej był więźniem.

W konflikt z prawem popadł po swoich czterdziestych urodzinach. Trochę z nudów, ale bardziej z chciwości. Omamiony wizją szybkich pieniędzy zaczął uprawiać marihuanę. Wylądował w więzieniu. Wsypał go wspólnik.

Potem były kolejne odsiadki. W sumie w więzieniu spędził ponad dwa lata, nie licząc czterech wyroków w zawiasach.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 78% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości