Reklama

Wypalona. Matka: „Zawsze byłam dobra dla ludzi. I nagle cios"

Kiedy człowiek ma dość? Kiedy musi dorosłego mężczyznę przenieść z wózka elektrycznego na ten domowy. I próbuje, ale nie daje rady. Przewraca się, zdziera łokcie. Głośno płacze z bólu i z bezsilności. Mąż w pracy, co ja zrobię?

 

- Syndrom wypalenia? Tak, to dokładnie mój przypadek. Od kilkudziesięciu lat żyję nie tylko za siebie, za 40-letniego syna, ale powiedziałabym, że nawet za kilka osób. Dobrze pan trafił. Na początku myślałam o tym inaczej, teraz muszę po prostu robić swoje, ale coraz częściej budzi mnie pytanie: dlaczego ja? Dlaczego mój syn? Pomaga modlitwa. Mogę przeżyć kolejny dzień.

Pani Natalia ma syna, który sam nie jest w stanie egzystować. Porusza się na wózku. Trzeba go przenosić, myć, ubierać, karmić. Robić to wszystko, co każdy z nas, ale razy dwa. Jej życie to opieka 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Razem......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 93% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości