- Zobaczyłem stream i od razu powiedziałem, że my to musimy zrobić dla tych dzieciaków. O godzinie 7 rano już było wszystko dograne, umówiliśmy się na godzinę 12. I zrobiliśmy to, co zrobiliśmy - Gazeta rozmawia z Bartłomiejem Michałkiewiczem, prezes OSP w Radziechowicach Drugich. On i inni druhowie zgolili włosy i wsparli akcję Piotra „Łatwoganga" Garkowskiego, który prowadził stream na żywo na YouTube od 17 kwietnia. I udało się zebrać ponad 250 mln zł dla fundacji Cancer Fighters, która pomaga dzieciom chorującym na raka
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Panie Bartłomieju, jak długo namawia się poważnych facetów, którzy już nie raz ratowali komuś życie, żeby ogolili głowy na łyso?
BARTŁOMIEJ MICHAŁKIEWICZ, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Radziechowicach Drugich w gminie Ładzice: - Jeżeli chodzi o naszą jednostkę, do takiej akcji, w tak szczytnym celu, nie trzeba ich długo namawiać. Najpierw się pisze na grupie, później się dzwoni, a oni pytają, o której mają być.
A co na to ich żony i dziewczyny?
- Mają bardzo wyrozumiałe żony i dziewczyny. I w takiej sytuacji nie pytają, bo to są rzeczy dla strażaków oczywiste, że po prostu musimy pomóc, w taki czy w inny sposób. Nasi bliscy doskonale to rozumieją.
Rozumiem, że jak pan zobaczył stream, od razu wpadł pan na ten pomysł?
- Tak. Wstałem o godzinie 4.30, bo o tej porze zawsze wstaję. Zobaczyłem stream i od razu powiedziałem, że my to musimy zrobić dla tych dzieciaków. O godzinie 7 rano już było wszystko dograne, umówiliśmy się na godzinę 12. I zrobiliśmy to, co zrobiliśmy.
Głowa swędzi? Czy to za wcześnie i włosy nie zaczęły odrastać?
- Jeszcze za wcześnie, chwilę to potrwa (śmiech).
Może niektórym strażakom tak zostanie na dłużej?
- Być może (śmiech). Przystojni są, a mundur takie wrażenie tylko potęguje.
Przyznaję, że wasz gest robi wrażenie.
- Nie myślałem, że takie będą zasięgi.
Sam stream jest jakiś zasięgowym fenomenem.
- Ten stream zrobił jakiś niesamowity ruch w Internecie. Chyba do tej pory czegoś takiego nie było.
Bierzecie co roku udział w WOŚP-ie i w innych akcjach.
- Tak. Światełko do nieba na koniec finału Orkiestry, ale także różne challenge na rzecz chorych dzieciaków, także z naszej z okolicy, które znamy. Był też taki ogólnopolski challenge, w którym robiliśmy pompki. Bierzemy udział, jeżeli tylko możemy pomóc. Oczywiście robimy wśród strażaków zbiórkę pieniędzy. Każdy daje ile może. I wpłacamy na daną zbiórkę. To jest, można powiedzieć, nasza tradycja. Działa w nas pewien automatyzm, trzeba pomóc, pomagamy.
Powiedział pan automatyzm. To on powoduje, że nawet jeśli nie jesteście w mundurze, nie było syreny, jesteście gdzieś prywatnie, ale jak trzeba, to działacie?
- Dokładnie tak. Mieliśmy takie przypadki w naszej jednostce. Sam takie przypadki, kilka razy udzielałem pierwszej pomocy, reanimowałem człowieka. To już się ma we krwi. A dźwięk syreny, kiedy woła nas do pomocy, to coś niewyobrażalnego. Od razu zaczyna bić serce, pojawia się adrenalina. Dobra adrenalina. A potem pojawia się automatyzm, działamy według schematów. Czasami schematów jest mniej, za to więcej praktyki. Ważne jest racjonalne i trzeźwe myślenie. Logika i zimna krew.
Zaskoczyła pana skala zbiórki? Osiągnięta kwota? Bo chyba nawet jej pomysłodawca nie zakładał takiego wyniku.
- Chyba wszystkich zaskoczyła. Najpierw była mowa 10 tysiącach złotych. I też byłoby fajnie. Później Piotr „Łatwogang" Garkowski z Bedoesem rozmawiali o kwocie pół miliona. To już by było super. Mega nawet. A potem, jak ludzie się w to włączyli, poszybowało. Nieupolitycznienie tej zbiórki zrobiło taką robotę. Jak politycy się nie wtrącali, to wyszło genialnie. Do tego bardzo fajny gest Jurka Owsiaka, który też poparł akcję. Myślę, że oni będą razem działać i to będzie naprawdę fajne.
Zastanawiam się tylko, czy tego typu streamy, tego typu akcje nie staną się bardziej popularne. Bo ile ich jeszcze może się udać? A można założyć, że ktoś będzie chciał zrobić coś podobnego.
- To kwestia tego, ile ludzie mają pieniędzy i czy zechcą się podzielić po raz kolejny i kolejny. Jeżeli jest coś nowego i to fajnie działa, to biorą udział pod wpływem impulsu i emocji. A jeśli coś się powiela, powszednieje. Wyjątkiem jest WOŚP. Co roku bije rekordy. Ważne, że ta akcja to świetna robota. Włączyły się wielkie gwiazdy, influencerzy, ludzie z różnych środowisk.
Chyba po raz pierwszy od dawna okazało się, że Internet na co dzień pełny hejtu i nic nie wartych treści został wykorzystany do zrobienia czegoś bardzo dobrego.
- To jest bardzo trafna uwaga.
Czego się życzy strażakom?
- Tyle samo powrotów co wyjazdów.
Panu i pańskim kolegom i koleżankom ze straży życzę tyle samo powrotów co wyjazdów.
- Dziękuję.
Rozmawiał Janusz Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze