- Kiedyś musiałem zawieźć żonę i córkę do Łodzi na zakupy. Tego dnia graliśmy. Wracałem jak najszybciej, żeby zdążyć na mecz. To były czasy, kiedy na stadion trzeba było przyjść dużo wcześniej. Stałem w przejściu, tyle było ludzi. A po meczu w auto i znów do Łodzi, odebrać żonę i córkę. Tak wygląda wierność drużynie
Najstarszy na pewno nie jest, bo obok na trybunach siadają nawet 80-latkowie pamiętający, jak po zielonej murawie przy Kościuszki biegali jeszcze piłkarze RKS-u z pierwszych składów. Ale pamięć ma i historię radomszczańskiej piłki ma w małym palcu. Z tamtych czasów pamięta jednego wysokiego piłkarza. Szybki był. Zrobił międzynarodową karierę. - To Sławek Majak - wspomina Wojciech Soja. Ma 64 lata, na mecze wyjazdowe nie jeździ, ale na domowym spotkaniu musi być.
- Mamy swój baner w kolorach klubowych, 15-metrowy. Wisiał na stadionie, na czas remontu trybuny został......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze