Mieszkanka Batorego została skazana za uprzykrzanie życia chorej sąsiadce. Innym podrzuca anonimy, w których pisze, że „są szpiclami”. Mieszkańcy zwracali się o pomoc do TBS i urzędu, ale tracą już nadzieję na pomoc
O konflikcie sąsiedzkim przy Batorego pierwszy raz pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Mieszkańcy opowiadali, że są terroryzowani przez sąsiadkę. Ona zaprzeczała. Sprawa jest o tyle wyjątkowa, że wielokrotnie podejmowane próby mediacji nie pomogły. Sąsiadka, która ma dokuczać innym, nie stawiła się na żadną z nich.
Konflikt trafił do policji, prezydenta, Towarzystwa Budownictwa Społecznego, prawników i sądu. Ten ostatni wydał prawomocny wyrok.
Środa 5 czerwca, przedpołudnie. Ciepło. Spotykamy się w restauracyjnym ogródku. Moja rozmówczyni ma teczkę z pokaźną ilością dokumentów.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze