Słyszeli to państwo nie raz: samorząd to największa zdobycz ostatnich 30 lat, jedyna reforma, która nam się naprawdę udała. Jak człowiek siedzi gdzie wysoko, dajmy na to w Warszawie, to może niedowidzieć. Ale jak już zstąpi na ziemię, do Radomska, zobaczy brudną rzeczywistość. No dobrze, jak te dwa światy pogodzić? Bo że musimy się rządzić lokalnie, to oczywistość. Pytanie brzmi: tak jak do tej pory?
Andrzej Andrysiak
aa@radomszczanska.pl
Jak zwykle - to my pytamy. Tym razem - Czytelników, radomszczan, samorządowców, polityków. Tych, co zaangażowani i tych, co unikają jak ognia, bo nie chcą się pobrudzić. Tych, którzy piszą komentarze na FB i tych, którzy tam wyklinają.
Jak powinno być, wiemy. Radni wybierani w małych okręgach, w bliskim kontakcie z mieszkańcami, ze świadomością, jakie są potrzeby, ale też przede wszystkim - ze społecznym słuchem, który niczym precyzyjny radar potrafi usłyszeć problemy, zdiagnozować, wysłuchać i zaproponować rozwiązania. Radni ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze