Reklama

Wiesław K.: Po pijaku, bez prawka

Wiesław K., były już powiatowy radny PiS, były prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, nie tylko prowadził auto po pijanemu, ale też bez prawa jazdy. Stracił uprawnienia w lipcu. Gdy starostwo wystąpiło do niego o zwrot dokumentu, napisał oświadczenie, że je zgubił. W ubiegły piątek wjechał w ogrodzenie przy ul. Grota Roweckiego. Miał 0,9 promila

Sprawę kolizji pod wpływem alkoholu ujawniła w niedzielę Gazeta na swojej stronie internetowej. Kolizja wydarzyła się w piątek, 16 listopada, o godz. 14.30. Na nagraniu z monitoringu, obejmują-cego bramę wjazdową do posesji na początku ul. Grota Roweckiego widać, jak volkswagen passat z dużą prędkością uderza w mur i odbija się od niego. Na szczęście w tym momencie nikogo tam nie było. O takich kolizjach policjanci z drogówki mówią, że „kierowca chciał wyprostować zakręt”.
W niedzielę ujawniamy, że volkswagena prowadził Wiesław K., wtedy jeszcze radny powiatowy PiS, były wieloletni prezes PGK, kandydat na prezydenta Radomska w 2016 roku, prywatnie wujek prezydenta Andrzeja Dudy.
W kolejnych dniach ustalamy nowe fakty:
Wiesław K. w lipcu tego roku ostatecznie stracił prawo jazdy. Za złamanie kilku przepisów drogo-wych. Policjanci wyliczyli, że przejazd przez podwójną ciągłą i na czerwonym świetle przez prze-jazd kolejowy to dokładnie tyle punktów karnych, żeby przekroczyć dozwolony limit. Jednak Wie-sław K. dokumentu nie oddał. Za to pisemnie oświadczył, że prawo jazdy... zgubił.

Reklama

Kim jest Wiesław K.
Wiesław K. ma 64 lata. W ostatnich wyborach samorządowych zdobył mandat radnego powiatowe-go. W 2016 roku został komisarzem Radomska, zarządzał miastem po tym, jak ówczesna prezydent Anna Milczanowska została posłem Prawa i Sprawiedliwości. Jest jednym z najbardziej zaufanych współpracowników byłej prezydent. W mieście konieczne były przedterminowe wybory. Wiesław K. został kandydatem popieranym przez PiS. Przegrał z Jarosławem Ferencem z Razem dla Ra-domska. Ogólnopolskie media rozpisywały się wtedy o przegranej wujka Dudy. Wiesław K. na jakiś czas zniknął z politycznej sceny.
Wrócił w wyborach samorządowych w tym roku. Jest jednym z kandydatów PiS-u na listach do ra-dy powiatu. PiS odniósł sukces, wprowadził do rady 9 osób. Jedną z nich był Wiesław K. We wto-rek, podczas pierwszej sesji, tak jak inni, miał złożyć ślubowanie.
Ale w niedzielę poinformował Gazetę, że w poniedziałek zrezygnuje z mandatu. I rzeczywiście ta-kie pismo złożył komisarzowi wyborczemu. Powód? Kłopoty zdrowotne.

Kolizja
Piątek. Godz. 14.30. Auto uderza w ogrodzenie. Właściciel posesji wychodzi na zewnątrz i widzi passata, a za kierownicą auta Wiesława K. Kierowca wychodzi z samochodu. Właściciel posesji i uszkodzonego ogrodzenia widzi, że kierowca prawdopodobnie pił alkohol. Prosi kolegę, by ten we-zwał policję, sam nie pozwala, żeby Wiesław K. odjechał.
Kiedy patrol przyjeżdża na miejsce kolizji, bada kierowcę alkomatem. W pierwszym badaniu wynik Wiesława K. to 0,41 mg alkoholu w wydychanym powietrzu, w kolejnym 0,42 mg. W promilach to nieco ponad 0,88. Ponieważ nikt nie widział momentu kolizji, policjanci wiozą Wiesława K. do szpitala na badanie krwi. Krew zostaje pobrana trzy razy. Biegły określi dokładny stan nietrzeźwości kierowcy w chwili zdarzenia.
Badanie krwi jest konieczne, ponieważ wielu kierowców, którzy spowodowali kolizje lub wypadki będąc pod wpływem alkoholu, tłumaczy potem, że napili się już po zdarzeniu, żeby ukoić nerwy.
Jak dowiadujemy się w komendzie powiatowej policji w Radomsku, Wiesław K. stanie przed są-dem. Będzie odpowiadał za jazdę w stanie nietrzeźwości i spowodowanie kolizji. Grozi mu do 2 lat więzienia, kara grzywny oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
W niedzielę pytamy Wiesława K., dlaczego prowadził, mimo że wcześniej pił. Odpowiada Gazecie, że około godz. 10 wziął leki, ponieważ walczy z krwiakiem. Jednak nie doczytał ulotki. Bo wtedy wiedziałby, że nawet niewielka ilość alkoholu wpłynie na jego stan bardzo wyraźnie. Tego dnia był w lesie z dziećmi, podopiecznymi fundacji Przyjazna Planeta, której jest prezesem. Fundacja pro-wadzi innowacyjny program „Leczenie lasem” dla dzieci niepełnosprawnych. I po tym spotkaniu wypił naparsteczek alkoholu.
Dodał, że jeszcze w piątek poinformował władze PiS-u, że w poniedziałek złoży rezygnację z man-datu radnego. I, że nie ma to związku z piątkową kolizją, tylko z chorobą. Zapowiedział też, że w sądzie przedstawi dokumentację lekarską i ma nadzieję na łagodny wyrok.
Jeszcze wieczorem poseł Anna Milczanowska na swoim facebookowym profilu zamieściła wpis, w którym potępiała zachowanie Wiesława K. Nie było tam mowy o krwiaku i lekach, ale o jeździe po pijanemu. W poniedziałek poseł zwołała konferencję prasową i raz jeszcze potępiła Wiesława K. Dodała, że to ona zasugerowała mu rezygnację z mandatu. Zaznaczyła, że Wiesław K. był popierany przez PiS, ale nigdy nie był członkiem partii.
We wtorek Wiesław K. oddzwania do nas. Chcieliśmy z nim rozmawiać na temat piątkowych wy-darzeń. Przekonuje nas, że jest osobą prywatną, że naruszamy jego dobre imię i że zamierza wystą-pić na drogę prawną, bo „dość już tych pomówień”. Dodaje, że tego dnia „dogadał” się z prokurato-rem co do wysokości wyroku, ponieważ chce się dobrowolnie poddać karze. Mówi też, że Gazeta podała nieprawdziwe dane co do jego stanu w momencie kolizji. Twierdzi, że badanie pobranej od niego krwi wykazało, że miał 0,6, a nie prawie 0,9 promila.

Reklama

Nowe ustalenia
Wiesław K. co najmniej od końca lipca tego roku nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Prawo jazdy zostało mu odebrane za przekroczenie limitu punktów karnych. Uzbierał ich w sumie 26.
Jak do tego doszło? Musimy cofnąć się do 21 września 2017 roku. Na jednym z przejazdów kole-jowych włączone jest czerwone światło, ma przejechać pociąg. Wiesław K. nie czeka, przejeżdża przez podwójną linię ciągłą i na czerwonym. Na przejeździe są kamery. Nagranie z tymi wykrocze-niami PKP wysyła do komendy policji w Radomsku.
Policjant podlicza punktową wartość wykroczeń, ustala dane kierowcy i przygotowuje wniosek o ukaranie kierowcy. Do sądu wysyła go 28 października 2017. Jak się dowiedzieliśmy, sąd dolicza jeszcze kilka punktów. W sumie na koncie Wiesława K. są o dwa więcej, niż dopuszcza limit. A to oznacza, że powinien mieć zatrzymane prawo jazdy.
Informacja o punktach karnych i przekroczeniu limitu znajduje się w Centralnej Ewidencji Pojaz-dów i Kierowców. Komendant wojewódzki policji w Łodzi wysyła pismo do wydziału komunikacji w starostwie. Ten urząd wydaje prawa jazdy. Wydział przygotowuje decyzję o zatrzymaniu doku-mentu i wniosek o sprawdzenie kwalifikacji kierowcy. Co to oznacza? Że Wiesław K. powinien od-dać w wydziale prawo jazdy, potem udać się na badania psychologiczne i ponownie zdać egzamin na prawo jazdy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Jeśli i badanie, i egzamin, przeszedł-by pomyślnie, oddano by mu prawo jazdy.
Ustaliliśmy, że wszystkie administracyjne decyzje docierały do Wiesława K., ten je odbierał. Wie-dział, że powinien oddać prawo jazdy w wydziale komunikacji. Jednak zamiast dokumentu składa tam oświadczenie, że prawo jazdy… zgubił. Poddaje się badaniu psychologicznemu. Jednak do po-nownego egzaminu nie przystępuje.
W wydziale czekają, ale nie mogą się doczekać. 12 lipca wydają decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania samochodem. Wiesław K. ma 14 dni na odwołanie. Nie robi tego. Pod koniec lipca osta-tecznie traci prawo jazdy. Wiesław K. od tego momentu nie ma prawa wsiadać za kierownicę i pro-wadzić auta po drogach publicznych. A jednak wciąż jeździ. Do poprzedniego piątku.
Wiesław K. będzie odpowiadał nie tylko za spowodowanie kolizji i jazdę po pijanemu. Odpowie też za jazdę bez uprawnień.
Potwierdziliśmy, że we wtorek odbyło się w KPP spotkanie Wiesława K. z policjantem prowadzą-cym tę sprawę i prokuratorem. Wiesław K. usłyszał zarzuty. Przyznał się do jazdy po pijanemu. I dobrowolnie poddał karze więzienia w zawieszeniu, karze grzywny i czasowemu odebraniu prawa jazdy.
Nie przyznał się do prowadzenia bez uprawnień. W środę w kolejnej telefonicznej rozmowie z Ga-zetą, na pytanie, czy przez ostatnich kilka miesięcy prowadził samochód, choć odebrano mu prawo jazdy, odpowiedział: - No tak.
Prawo jazdy, które Wiesław K. miał zgubić, mają policjanci, odebrali mu je w piątek. To oznacza, że składając oświadczenie mógł dopuścić się przestępstwa składania fałszywych zeznań, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Mówi o tym art. 233 par. 1. Kodeksu Karnego. I odpowiednie po-uczenie o tej odpowiedzialności znajduje się na formularzu, który Wiesław K. podpisał.
Zarzuty zawsze mogą zostać uzupełnione i rozszerzone. I jak wynika z naszych informacji, zostaną. O prowadzenie passata bez uprawnień.

Janusz Kucharski

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości