Reklama

[WIDEO, ZDJĘCIA] Mieszkańcy pytali, przedsiębiorca uspokajał: - Ten tusz z tonerów to przecież z naszych drukarek

Ponad 50 mieszkańców z tej części Radomska i z ulicy Broniewskiego w Strzałkowie zebrało się dzisiaj przy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To za tym budynkiem znajduje się działka, na której przedsiębiorca zamierza rozbierać przede wszystkim komputery. Dostał od miasta decyzję środowiskową na składowanie odpadów niebezpiecznych, co spowodowało sprzeciw społeczny.

O 16 na miejsce dojechali radni z Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. To była zaplanowana wizja lokalna, żeby mieszkańcy mogli zadać pytania, a inwestor, Artur Wieczorek, odpowiedzieć na nie na miejscu.

I odpowiadał. Po raz kolejny wyjaśniał, że liczba odpadów niebezpiecznych, które pojawiły się w decyzji środowiskowej wydanej przez prezydenta Jarosława Ferenca, pozytywnej, musi być tak długa, ale na pewno nie będzie ich aż tyle. I samych odpadów też nie będzie tyle ton rocznie.

Działalność zamierza prowadzić na 80 metrach kwadratowych wewnątrz budynku i 120 metrach przed nim, gdzie staną dwa zamykane kontenery na odpady. Będą tam trafiać części z demontowanych urządzeń, przede wszystkim komputerów, bo taki jest profil jego działalności. Po odpady przyjedzie firma i nie będzie żadnego kłopotu ani zagrożenia.

Reklama

Mieszkańcy nie wyglądali na przekonanych. Przedsiębiorca argumentował, że przecież była tu kiedyś firma zajmująca się odbiorem śmieci i wtedy nie protestowali.

Wątpliwości radnych wzbudziła wielkość i zawartość magazynu, do którego przedsiębiorca pozwolił wszystkim wejść. Decyzja środowiskowa mówi o 80 m kw., tymczasem powierzchnia, to, jak wyliczano na oko, nawet około 300 m. Dariusz Kalinowski, naczelnik wydziału środowiska, przyznał, że decyzję wydano na podstawie zgłoszenia, bez wizji lokalnej. Działalność ma się odbywać na wskazanej powierzchni.

Reklama

Przedsiębiorca natomiast powtarzał, że w umowie dzierżawy ma wpisane 80 metrów i od takiej powierzchni płaci czynsz.

Mieszkańcy zwracali uwagę, że nie zobowiązano inwestora do przygotowania raportu o oddziaływaniu na środowisko, choć wnioskował o to Sanepid. Naczelnik Kalinowski wyjaśniał, że chciał tego tylko Sanepid, ale po konsultacjach uznano, że raport nie jest w tym wypadku konieczny. 

Na koniec radni z komisji zgodnie przyjęli, wszyscy byli za, dwa wnioski.

Po pierwsze zobowiążą prezydenta, żeby ten wystąpił do niezależnej kancelarii o sporządzenie opinii, czy w tym przypadku procedura wydania decyzji środowiskowej przebiegała prawidłowo.

Reklama

I drugi, żeby prezydent w podobnych sytuacjach informował o nich radnych z komisji.

Natomiast obecny na spotkaniu wójt gminy Radomsko Roman Radczyc stwierdził, że będzie się przyglądał tej sprawie, ponieważ jego zdaniem decyzja została wydana z naruszeniem prawa. Inwestycja ma graniczyć z gminą Radomsko, a jej władz nikt, jako strony, nie powiadamiał. I dlatego on złożył wniosek, żeby wszcząć procedurę unieważniającą decyzję wydaną przez prezydenta Ferenca.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2024 07:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości