Przypomnijmy, Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim wszczęła śledztwo w sprawie umowy na zakup węgla zawartej przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w marcu 2017 roku. Chodzi o podejrzenie nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez osoby kierujące spółką, „które skutkowały wyrządzeniem znacznej szkody majątkowej”. Śledztwo prowadzone jest z artykułu 296 kodeksu karnego, który dotyczy przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu i działania na szkodę przedsiębiorstwa. „Znaczna szkoda majątkowa” to co najmniej 200 tys. zł.
Na przedostatniej sesji Rady Miasta Wioletta Pal przeczytała opinię prawnika w tej sprawie, która wskazywała na to, że rozwiązanie przyjęte przez zarząd spółki nie jest właściwe. A potem opinię przekazała piotrkowskiej prokuraturze. Jednak nazwiska prawnika nie zdradziła.
Na wczorajszej sesji, po 9 godzinach obrad, w punkcie sprawy różne, do tematu wróciła. Wróciła, ponieważ otrzymała od prezesa Marka Glądalskiego pisemne wezwanie do przekazania opinii zarządowi. Dał jej na to trzy dni. Żądanie ponowił w kolejnym piśmie i zagroził prawnymi konsekwencjami.
- Nie dam się zastraszyć - mówiła wczoraj w sali obrad. Radna zażądała od prezydenta Ferenca audytu w PGK, bo być może dokumenty w spółce nie są właściwie archiwizowane.
Wiceprezes PGK Zbigniew Rybczyński stwierdził, że mimo poszukiwań w spółce żadnej innej opinii niż tej przedstawionej przez zarząd nie znaleziono. Prezydent Ferenc pytał, dlaczego radna nie chce powiedzieć kto napisał opinię. Pal odesłała prezesa PGK do prokuratury, bo tam jest dokument. - To szukanie igły w stogu siana - kontrował prezydent.
- To teraz padnie to nazwisko - zakończyła dyskusję radna. - Opinię dla PGK przygotował mecenast Michał Spólnicki, który w tym czasie pracował dla spółki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze