- Boję się wyjść z domu, w każdej chwili mogę na nich trafić, mogą znów spróbować mnie pobić, albo po prostu przejechać, bo wyraźnie mieli na to ochotę - mówi mieszkaniec Kowalowca. Został zaatakowany, kiedy zwrócił uwagę dwóm młodym chłopakom jeżdżącym po Gliniankach na quadzie i motocrossie
- Naprawdę się boję. Wciąż mam ślady na nogach. Kopali bez litości, tylko dlatego, że się odezwałem. Zostałem brutalnie napadnięty, bo odważyłem się zwrócić im uwagę, że to co robią jest nielegalne i przeszkadza mieszkańcom - mówi 65-latek, który nie chce, żeby podawać jego nazwisko. - Nie jestem specjalnie medialny. Niech będzie po prostu W.
To była sobota wieczór 17 czerwca. Po terenie jednej z największych miejskich inwestycji, czyli Gliniankach w dzielnicy Kowalowiec, gdzie powstaje nowy park i miejsce rekreacji dla mieszkańców, dwóch młodych mężczyzn już z tego terenu korzysta. Nielegalnie, niezgodnie z prawem.
Jeden jeździ na quadzie, drugi na motocyklu typu cross. Świetnie nadają się do jazdy po trudnym terenie, jednak chociaż plac budowy spełnia takie wymagania, to na pewno nie jest do tego odpowiednim miejscem.
Obie maszyny są bardzo głośne, w sobotni wieczór ryk silników jest pewnie dobrze słyszalny w okolicznych domach. W domu pana W. doskonale, bo mieszka bardzo blisko.
Postanawia zareagować. Wychodzi i zbliża się do obu mężczyzn, którzy akurat w tej chwili się zatrzymali.
- Chciałem im powiedzieć, że to nielegalne, żeby przestali - mówi Gazecie radomszczanin. - Zareagowali bardzo agresywnie.
Potem wszystko działo się bardzo szybko. Obaj młodzi kierowcy mieli na głowach kaski, żeby 65-latek nie mógł ich rozpoznać. Przewrócili go na ziemię i zaczęli kopać.
- Do dzisiaj mam siniaki na nogach, nie zeszły jeszcze całkowicie. A to już półtora miesiąca - pan W. przesyła zdjęcia z początku leczenia. - W końcu dali mi spokój, a wtedy udało mi się wyciągnąć z kieszeni telefon i zacząć robić im zdjęcia. Chyba się wystraszyli, zrozumieli, że będą konsekwencje. A z drugiej strony chyba jeszcze bardziej się wściekli. Udało mi się wstać i schować między drzewami, bo ruszyli na mnie na tych maszynach. Chyba tylko te drzewa mnie uratowały. I to, że wszystko widzieli też inni świadkowie. Jedna kobieta nagrała film, a oni uciekli.

Tak wyglądała noga pana W.
Pan W. wezwał policję.
- Czekałem około 30 minut. Powiedziałem co się stało, ale od policjantów usłyszałem tylko, że muszę w poniedziałek iść na komendę i złożyć zawiadomienie. Bo oni są patrolem interwencyjnym. Jeżdżą od interwencji do interwencji, po całym mieście i powiecie. I nie ma drugiego patrolu. Także oni niczego nie spiszą. Pojechali.
A 65-latek następnego dnia udał się do lekarza.
- Żeby mnie zbadał i zrobił obdukcję, opisał, co ci dwaj mi zrobili.
W poniedziałek mieszkaniec Kowalowca poszedł na policję.
- 19 czerwca zgłosił się do nas mężczyzna w wieku 65, lat mieszkaniec Radomska, który powiadomił, że 17 czerwca w rejonie ulicy 11 Listopada 15 kierujący motocyklem typu cross najechał na niego powodując stłuczenie biodra, uda, kolana i podudzia. Od mężczyzny przyjęto zawiadomienie o przestępstwie. Na obecną chwilę trwa dochodzenie w tej sprawie. Dla dobra wykonywanych czynności nie mogę udzielić więcej informacji - mówi krótko Gazecie młodszy aspirant Dariusz Kaczmarek, oficer prasowy KPP Radomsko.
- Minęło tyle czasu, a policja wciąż ich nie zatrzymała. A tymczasem kilka dni temu na ulicy natknąłem się na tego chłopaka na quadzie - opowiada radomszczanin. - Rozpoznałem te maszynę, on cały czas był w kasku. Wyciągnąłem telefon, żeby zrobić zdjęcia. I wrzuciłem je na Facebooka, bo może ktoś go rozpozna, ktoś go zna. Na razie bez efektu, ale te materiały dostarczę też policjantowi, który zajmuje się tą sprawą.
Pod postem pojawiło się kilka komentarzy. W tym jeden z, jak ustalił pan W. fejkowego konta, które powstało na 10 minut przed opublikowaniem komentarza.
- Jeden z tych chłopaków, z fałszywego konta, napisał, że to ja byłem agresywny i ja ich zaatakowałem, a oni nic mi nie zrobili. Tylko jeden drugiemu próbował pomóc odjechać, a nie przejechać mnie. Ten komentarz zresztą po kilku godzinach skasował. Ja, 65-latek, miałem być agresywny i próbować zabrać kluczyki od quada. Miałbym sam próbować się bić z dwoma młodymi i sprawnymi mężczyznami? Absurd - podkreśla.
Radomszczanin dodaje, że ma nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto wskaże osoby widoczne na zdjęciach albo policjanci okażą się skuteczni.
- Tam jest nawet jedna kamera miejskiego monitoringu skierowana na plac zabaw. Nagranie zabezpieczono, ale jakość tego nagrania to tragedia, zwłaszcza po zmroku. Kiedy słyszę głośny ryk silnika, zwyczajnie się boję. Staram się nie wychodzić z domu, jeśli nie muszę. Przecież oni mogą chcieć dokończyć, to co zaczęli. W każdej chwili mogę zostać zaatakowany ponownie, może nawet potrącony czy przejechany. Mam wrażenie, że kiedy schowałem się między tymi drzewami, oni mieli wielką ochotę kilka razy po mnie przejechać. Wiem jak to brzmi, ale taka jest prawda.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze