Pewnie wielu zadaje sobie dzisiaj pytanie: Co mogło pójść nie tak? Przecież jeszcze przed wtorkowym oficjalnym oddaniem obu zielonych, bo złożonych z roślin, i wertykalnych, bo zawieszonych na dwóch kamienicach, ścian radomszczanie się zachwycali. A jednak.
Kiedy zdjęto siatki i rusztowania radomszczanie przechodzący ulicą Reymonta podziwiali rośliny, które zdobią ściany dwóch kamienic. W sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia wykonane przez dziennikarzy, a pod informacjami, że inwestycja dobiega końca wiele pochlebnych komentarzy. Że dobrze, że zielono, że zdrowo, bo walczymy ze smogiem.
Potem swoją informację podał urząd miasta. I pierwsze reakcje były jak najbardziej na tak.
A później ktoś zwrócił uwagę na kwoty, które na owe ściany wydano. Jedni mówili, no tak, rusztowania, prace na wysokości, to musi kosztować. Inni: Ale że ile? Za kwiatki na ścianie? I dodawali, najpierw wycięli drzewa, to teraz kwiatki za kilkaset tysięcy wieszają.
We wtorek prezydent Jarosław Ferenc powiedział, że takie wertykalne ogrody to alternatywa w miejscach, gdzie nie można, ze względu na podziemną infrastrukturę, sadzić drzew.
Można powiedzieć, że do tego momentu dyskusja toczyła się bardziej na zasadzie: podoba się czy nie. No i może jeszcze, że nie trzeba było wycinać drzew przy Reymonta, to by teraz nie trzeba było wydawać pieniędzy na ściany.
I tak doszliśmy do pieniędzy, a o konkrety chciał zapytać radny miejski Koalicji Obywatelskiej Łukasz Więcek. W środę poszedł do urzędu i chciał przeprowadzić kontrolę, do czego jako radny ma prawo. Poprosił o dokumenty, konkretnie o umowy z właścicielami kamienic, na których zawieszono rośliny. Bo pojawiła się informacja, że część jednej z nich należy do radnego Prawa i Sprawiedliwości.
I w tym miejscu rozgorzała kolejna dyskusja - czy można podać nazwiska ludzi, którym urząd za dzierżawę ścian płaci, czy nie? Więcek nazwisk nie dostał, a niemal natychmiast zareagował Paweł Zięba z Przedborza, który wystąpił o nie do urzędu miasta w drodze dostępu do informacji publicznej.
Napisał tak:
Na podstawie art. 61 Konstytucji RP proszę o udzielenie informacji w następującym zakresie:
- proszę o podanie imion i nazwisk osób z którymi zawarto umowy na dzierżawę ścian na których powstały ogrody wertykalne przy ulicy Reymonta w Radomsku.
Proszę o przyporządkowanie do tych nazwisk kwot wynikających z zawartych umów, jakie miasto będzie płacić tym osobom za dzierżawę ścian, oraz na jaki okres czasu umowy te zostały zawarte.
Odpowiedź proszę przesłać na mój adres e-mail.
Chciałbym jednocześnie nadmienić, że imiona i nazwiska osób z którymi jednostki sektora publicznego zawierają umowy, szczególnie takie, na podstawie których osoby te otrzymują środki publiczne, nie podlegają ochronie ze względu na prywatność osób fizycznych.
Uznaje się, że dla możliwości pełnej kontroli władzy, której służy dostęp do informacji publicznej, poznanie danych osób, z którymi władza publiczna zawiera umowy cywilno-prawne, jest często ważniejsze niż poznanie samej treści takiej umowy. Dlatego ujawnienie imion i nazwisk osób, które zawarły umowę z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób (wyrok SN z 8 listopada 2012 r., sygn. I CSK 190/12, LEX nr 1283743).
Podstawowe dane osobowe są dobrem osobistym człowieka, ale jednocześnie dobrem powszechnym, ponieważ istnieje publiczna zgoda do posługiwania się nimi w życiu społecznym (wyrok WSA w Krakowie z 30 lipca 2013 r., sygn. II SA/Kr 395/13, LEX nr 1447408).
Uzasadnień bardzo wielu orzeczeń sądów administracyjnych, które zajmowały stanowisko w tego typu sprawach, nie będę przytaczać, bo są ogólnie dostępne w bazie orzeczeń sądów administracyjnych.
Dla pani prawnik, która w dniu dzisiejszym wprowadzała w błąd radnego Więcka, przesyłam w załączniku ściągawkę pomocną w nadrobieniu zaległości przestrzegania prawa dostępu do informacji publicznej, aby w przyszłości się nie kompromitowała.
Miasto też zabrało głos. I sprostowało dane dotyczące kosztów ściany, czyli informacji, której wcześniej udzielono radnemu Więckowi.
Nie milion zł a niecałe 600 tysięcy zł (a nawet mniej niż 450 tysięcy zł, jeśli odejmiemy długoterminową pożyczkę) kosztowały miasto zielone ściany, czyli kompozycje roślinne wykonane na dwóch budynkach przy ul. Reymonta. Powielane w mediach społecznościowych informacje o milionie zł wydanych na ten cel są nieprawdziwe. Miasto Radomsko pozyskało na zielone ściany 250 tysięcy zł dotacji i ponad 150 tysięcy zł długoterminowej pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi - napisano na profilu Radomsko Miasto Otwarte.
Dyskusja toczy się dalej, teraz dotyczy tego, czy można podać nazwiska właścicieli ścian, czy też nie. W urzędzie na pewno zastanawiają się, jak ten problem ugryźć, prawnicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze