Brakuje mi smaku jedzenia z tamtego okresu, był intensywniejszy i lepszy. Jedzenie nie było aż tak nafaszerowane chemią, a mięso nawet gorszej jakości smakowało swojsko.
PAULINA GRZEJSZCZAK: Urodziłeś się w 1982 roku, PRL objął tylko siedem lat twojego dzieciństwa. Gdzie mieszkałeś? Co z tej okolicy zapadło ci w pamięć?
TATA: - W tamtych latach mieszkałem na ul. Św. Rozalii w Radomsku. Wtedy, na terenie obecnej Metalurgii, były dzikie sady, na których terenie bawiłem się z kolegami. Niedaleko sadu pracował pan którego nazywaliśmy Brzuchania, zajmował się on przewożeniem węgla w wózkach ciągniętych przez konie. Często do nich wsiadaliśmy i razem z nim jeździliśmy w tą i powrotem.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 72% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze