Radna Wioletta Pal złożyła projekt uchwały, która zakazywałaby wynajmowania miejskich działek cyrkom, które w swoich przedstawieniach wykorzystują zwierzęta. To drugie podejście do tego tematu, za pierwszym razem radni odrzucili projekt, pod którym podpisało się ponad 1000 radomszczan.
Dzisiaj na komisji rozwoju miasta i planowania przestrzennego przez kilkadziesiąt minut toczyła się dyskusja na temat zwierząt w cyrkach i tego, czy miasto może nie wynajmować swoich terenów pod takie przedstawienia. Podobna, ale jeszcze bardziej burzliwa dyskusja, odbyła się kilka miesięcy wcześniej, kiedy radni odrzucili projekt złożony w drodze inicjatywy uchwałodawczej przez Arkadiusz Ciach i Małgorzata Ptak z Lewicy.
A w czerwcu do Radomska przyjechał cyrk i naszym mieście znów było głośno.
- Stwierdziłem, że wielbłądzica ma ubytki w tkance tłuszczowej i mięśniowej, możliwe, że jest chora, może nawet bardzo poważnie. Ale tego bez badań nie da się stwierdzić - mówił Gazecie 27 czerwca weterynarz Marek Barski, który na polecenie Powiatowego Lekarza Weterynarii kontrolował stan zwierząt, które miały wystąpić tego dnia w namiocie na rogu ulic Jagiellońskiej i Starowiejskiej.
Reklama
Jak mówił nam weterynarz, właściciel cyrku podpisał protokół z tych oględzin, a wielbłądzica nie wystąpiła. Jeszcze tego samego dnia miała zostać przewieziona do miejsca stałego postoju cyrku. Marek Barski zaznaczał, wielbłądzica w tym stanie nie tylko nie powinna występować w przedstawieniu, ale nie powinna też być w długiej trasie i być przewożona z miejsca na miejsce.
Informacje o wielbłądzicy otrzymała też Andżelika Chodorek, prezes radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. I to ona zawiadomiła Bożenę Kondracką ze stowarzyszenia Oaza Spokoju Zielona Mila z Katowic, która do Radomska przyjechała z Renatą Adamek. A przed południem zwierzęta oglądali Justyna Zubert i Łukasz Szwedowski ze Społecznego Komitetetu Galopem Po Życie. To oni pokazali nam zdjęcia, na których widać, że wielbłądzica miała jednak wystąpić.
Dyrektor cyrku Mirosław Złotorowicz zapewniał Gazetę, że wwWszystkie wielbłądy mają wystarczająco dużo pożywienia, a wielbłądzica to matka karmiąca. I że ciele ma dopiero dwa miesiące, to naturalnie że ono rośnie, a matka topnieje.
To co wydarzyło się w czerwcu, wpłynęło na Jacka Gębicza, przewodniczącego komisji, który stwierdził, że za pierwszym razem głosował przeciw, ale teraz ma wątpliwości.
Żadnych wątpliwości nie miał radny PiS Tadeusz Kubak, który uważa, że uchwała nie jest potrzebna, bo miasto nie ma już działek, na których mógłby rozbić się cyrk. Ta, gdzie stał w czerwcu, została już przekazana pod budowę bloków.
Za uchwałą z podpisami nie zagłosował również radny niezależny Radosław Rączkowski, ale dzisiaj już wie, że będzie za, po sytuacji z wielbłądzicą. Stwierdził, że umie przyznać się do błędu.
- Wielbłąd był prawdopodobnie chory, nie wiadomo z jakiego powodu - argumentował radny Kubak. - To absurd, za chwilę zakażemy wędkarstwa, bo ryba i robak cierpią, rybołówstwa, łowiectwa, wiadomo dlaczego. Nawet ostryg nie będzie można jeść, bo przecież jak się ostrygę od kamienia odrywa, to też cierpi. Ja tej uchwały nie poprę.
Reklama
- Były rozmowy, żeby cyrk był na Targowicy, nawet zapewniono, że są w stanie rozebrać kostkę i złożyć tak, że nie będzie żadnego uszczerbku, więc tereny miasto ma - odpowiedział radny Rączkowski. - Tu chodzi o nazwisko wnioskodawcy. Wszystko co zgłoszą radni opozycji albo niezależni nie będzie miało poparcia. A my mamy reprezentować mieszkańców, funkcja radnego nie jest po to, żeby się nam lepiej żyło.
Wiceprezydent Monika Andrysiak zauważyła, że w projekcie nie ma mowy, że chodzi o dzikie zwierzęta, co może zablokować np. wystawy psów czy kotów, i że warto to doprecyzować.
Ostatecznie za pozytywnym zaopiniowaniem uchwały głosowało trzech radnych, dwóch było przeciw, dwóch się wstrzymało. Projekt trafi na najbliższą sesję rady miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze