- Odbieram to oczywiście jako szykanowanie mnie, jako szefa związku zawodowego działającego w spółce i nie boję się tego powiedzieć głośno - mówi Tomasz Tyl, przewodniczący organizacji zakładowej w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej. Dzisiaj otrzymał wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy.
Na decyzję ma trzy miesiące. Może nie przyjąć nowych warunków, a zaproponowano mu stanowiska portiera w ciepłowni, co będzie się równało z odejściem z pracy w spółce.
- To próba odsunięcia mnie od pracowników, prezes nie chce, żebym miał kontakt z ludźmi.
W wypowiedzeniu prezes Zbigniew Rybczyński powołuje się na przepisy dotyczące pracowników z orzeczoną niepełnosprawnością. Takie orzeczenie ma Tomasz Tyl. I dlatego ma prawo pracować 7, a nie 8 godzin.
Prezes PGK wskazuje, że przez to pozostali pracownicy, którzy są w jednej brygadzie z Tomaszem Tylem, muszą wcześniej "zjeżdżać" na bazę, a mogliby dalej wykonywać swoje obowiązki. I dlatego proponuje pracownikowi przeniesienie na inne stanowisko, szanując stan jego zdrowia.
- To wybieg, bo jeśli zadanie można wykonać szybciej niż w 8 godzin, to można tak zrobić. I tu zachodzi taka sytuacja. Można wrócić wcześniej. A wypowiedzenie to zwyczajna walka prezesa ze związkiem, który nie jest uległy. Jeśli jednak prezes myśli, że mnie zniechęci do działalności związkowej, do walki o prawa pracowników, to zwyczajnie się myli. Będę jeszcze bardziej zmotywowany - zapowiada.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Da
Co się dzieje w spolkach zarządzanych przez prezydenta w PGK-u zwolniony związkowiec, w TBS -ie odwołany mąż zaufania wybrany zaledwie dwa tygodnie temu,czemu zwalnia-odwoluje się osoby niewygodne prezesom bo nie są z ich ugrupowań politycznych ? Czyli niewygodne bo chcą walczyć o zwykłego pracownika .to jakaś paranoja
Jeżeli waćpanna / bądź waćpan ( a domyślam się, że to waćpan) , próbuję tutaj na forum publicznym powiedzieć, że "mąż zaufania" jakim sam siebie mianował G.G , który jak tutaj zostało dobitnie podkreślone - chciał dbać o dobro pracowników i dlatego, chcąc "ów" dobra pracowników nie udał się w pierwszej kolejności na rozmowy z pracownikami, żeby wiedzieć czego dokładnie chcą, a następnie, gdyby już to wiedział na rozmowy z Zarządem.. tylko w ciemno (nie wiedząc w sumie czego chcą) od razu parę godzin po mianowaniu go na stanowisko poleciał do Gazety Radomszczańskiej, mówiąc w imieniu całej załogi - a na koniec podpisał się pod tym nie jako G.G. i nazwa stanowiska - tylko podpisał się jako członek Nowej Lewicy. W sumie bardzo dokładnie pokazał o czyje interesy zamierzał zadbać. I to nie były interesy pracowników. A osobę, która ów komentarz napisała myślę, że możemy śmiało zaliczyć jako typowego przedstawiciela inteligencji szpagatowej. Po co mówić prawdę skoro można wymyślać coś, żeby się dobrze sprzedało w mediach? Prawda?
Koalicja z pis, to spolki miejskie traktowane sa jak spolki skarbu panstwa. Nepotyzm, kumoterstwo i kolesiostwo. Kazdy z klucza partyjnego dostaje etat i place, gorzej z praca.... a spolka na minusie, przynosi straty i wszyscy do tego doplacamy.... Mam tylko nadzieje, ze Polacy jak i Radomszczanie, wyciągną wnioski i przy najblizszych wyborach rozlicza tych nieudacznikow z nauczycielem na czele.
najważniejsze, że jak Platforma będzie u władzy to w Radomsku wróci dobrobyt. Już nie mogę się doczekeć : D
Jak niby związkowiec dba o pracowników „jeśli zadanie można wykonać szybciej niż w 8 godzin, to można tak zrobić. I tu zachodzi taka sytuacja. Można wrócić wcześniej” bo niby związkowiec pracuje 7 godz. dlatego kierowca i drugi pracownik mają pracować szybciej żeby po 7 godz. niby związkowiec mógł iść do domu a pracujący 8 godz. co mają robić? Gdyby takie polecenie wydał mistrz- dyspozytor, że pracownicy mają pracować szybciej i zadanie na 8 godzin wykonać w 7 godzin to niby związkowiec powiedziałby, że łamie się prawo pracy, zmusza pracowników do pracy ponad siły i narusza przepisy BHP. NIBY ZWIĄZKOWIEC TYL DBA ALE TYLKO O SWÓJ INTERES !
To ja Tomasz Tyl ten związkowiec, a ty niby kierowca śmieciarki, nie podszywaj się pod osobę którą nie jesteś, ten który kazał ci to napisać nie jest w temacie, niech poczyta co to dniowka zawodowa,i z czym to się je Jak jesteś taki odważny to się przedstaw a ja ci wszystko wyjaśnię pozdrawiam związkowiec Tomasz Tyl
Ten kierowca co pisze to sam Pan Prezes. Albo Herflik Pan Tomasz Z.
Panie niby związkowiec, a co to za nowy twór "dniówka zawodowa". Nie ma czegoś takiego jak dniówka zawodowa. Żeby komuś wyjaśniać "z czym to się je" samemu trzeba wiedzieć. I Pan chce przewodniczyć związkowi ?. Pracownicy w PGK zatrudnieni przy wywozie odpadów mają dniówkę zadaniową, a poniżej żeby wiedzieć "z czym to się je" dla Pana osobistego zapoznania wyjaśnienie. Dniówka zadaniowa stanowi wynagrodzenie ustalone w formie umowy zawartej między pracodawcą a brygadą lub pracownikiem zgodnie z przyznaną pracownikowi kategorią zaszeregowania, z zachowaniem prawa do premii za wykonanie określonych zadań. Ustalenie zadań w dniówce zadaniowej polega na określeniu niezbędnego czasu wykonania robót na podstawie norm pracy. W stosunku do robót, dla których nie ma opracowanych norm pracy, czas wykonania może być ustalony na podstawie jednorazowej kalkulacji. Jest to forma wynagradzania, w której wypłaca się tzw. gwarantowaną stałą premię w zamian za osiągnięcie ustalonej dziennej normy zadaniowej. Jeżeli pracownik nie wykona normy z przyczyn od niego niezależnych, nie pozbawia go to gwarantowanego "dodatku". Taka sytuacja zachodzi dopiero wtedy, gdy norma nie jest wykonana z jego winy. "Premia" w dniówce zadaniowej ma charakter specyficzny, nie jest bowiem wypłacana obok płacy zasadniczej jako jej uzupełnienie, lecz stanowi integralną część tej płacy. Może być ona ustalana jako stała kwota lub procent od płacy zasadniczej. Przy pozytywnej ocenie średniego wykonania zadań dniówkowych w okresie objętym oceną, na okres następny ustala się stawkę płac wyższą o kwotę owej "premii", przy niezadowalającym - niższą.
Odpowiedź na Pana wypowiedź o zadaniowej ,to oczywiście zgadzam się z Panem,w moim tekście pomyliłem się lecz pomyłka w nazwie była celowa,a celem było wywabienie osób podszywających się za innych Widzę że osobą piszącą jest osobą inteligentną i czujną gratuluję Wracając co do zadaniowej pracy to nie jest wszystko co Pan czy Pani pisze , zadaniowy czas pracy polega na tym że pracownik rozliczany jest nie z czasu jaki poświęca na pracę, lecz z zadań,które ma do wykonania. Zadania te muszą być możliwe do wykonania w określonym czasie pracy 8 godz dziennie i 40 godz tygodnio Wyjaśnić jak najprościej to w zadaniowej zadadania nie mogą być z gumy tylko takie które są możliwe do wykonania a po wykonaniu pracy może iść do domu zgodnie z prawem Tomasz Tyl
Radziłbym odpuścić sobie interpretowanie przepisów prawa pracy bo z ich rozumieniem widzę duży problem. Radzę powoli jeszcze raz przeczytać sobie mój wcześniejszy post, tam jest wyjaśnione (chyba prościej już nie można) co to jest dniówka zadaniowa. Tyle z mojej strony, kończę temat, bo widzę że moja polemika z Panem nie ma sensu.
Da
Co się dzieje w spolkach zarządzanych przez prezydenta w PGK-u zwolniony związkowiec, w TBS -ie odwołany mąż zaufania wybrany zaledwie dwa tygodnie temu,czemu zwalnia-odwoluje się osoby niewygodne prezesom bo nie są z ich ugrupowań politycznych ? Czyli niewygodne bo chcą walczyć o zwykłego pracownika .to jakaś paranoja
Jeżeli waćpanna / bądź waćpan ( a domyślam się, że to waćpan) , próbuję tutaj na forum publicznym powiedzieć, że "mąż zaufania" jakim sam siebie mianował G.G , który jak tutaj zostało dobitnie podkreślone - chciał dbać o dobro pracowników i dlatego, chcąc "ów" dobra pracowników nie udał się w pierwszej kolejności na rozmowy z pracownikami, żeby wiedzieć czego dokładnie chcą, a następnie, gdyby już to wiedział na rozmowy z Zarządem.. tylko w ciemno (nie wiedząc w sumie czego chcą) od razu parę godzin po mianowaniu go na stanowisko poleciał do Gazety Radomszczańskiej, mówiąc w imieniu całej załogi - a na koniec podpisał się pod tym nie jako G.G. i nazwa stanowiska - tylko podpisał się jako członek Nowej Lewicy. W sumie bardzo dokładnie pokazał o czyje interesy zamierzał zadbać. I to nie były interesy pracowników. A osobę, która ów komentarz napisała myślę, że możemy śmiało zaliczyć jako typowego przedstawiciela inteligencji szpagatowej. Po co mówić prawdę skoro można wymyślać coś, żeby się dobrze sprzedało w mediach? Prawda?