- Nie widzę ze strony urzędu chęci do rozmowy. Albo będzie tak, jak prezydent sobie wymyślił, albo w ogóle. To nie jest kompromis. - Gazeta rozmawia z Tobiaszem Żarkiem, mieszkańcem ul. Gołębiej na Kowalowcu, który odkrył, że inwestycja prowadzona jest niezgodnie z prawem
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Co pan robi zawodowo?
TOBIASZ ŻAREK: - Pracuję w rodzinnej firmie.
Mieszka pan na Kowalowcu od urodzenia?
- Tak, całe życie. Tu chodziłem do szkoły, tu pracuję.
Po co panu ta awantura?
- Mnie?
To pan ciśnie urząd w sprawie ulicy Gołębiej.
- Jak mam nie cisnąć, skoro urząd wymyślił sobie, że utrudni nam życie?
W jaki sposób?
- Zwężając ulicę tak, że nie można będzie z niej korzystać. Samochody owszem, przejadą, ale piesi muszą chodzić… W sumie nie wiem którędy.<......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeszcze na głowę nie upadłem żeby płacić za czytanie mam na co rentę wydawać wizyta u urologa kosztowała mnie 350zł
Przez lata walczyliśmy z gościem żeby nie otworzył tu firmy. Bardzo uciążliwej. Hałasy, smród, opary i pyły znosimy do dziś, bo się nie udało. Płacimy za to zdrowiem cały czas. Teraz gość wciska nam kit, że coś dla nas robi. Skończta z tymi kłamstwa i dajta żyć.
Jeszcze na głowę nie upadłem żeby płacić za czytanie mam na co rentę wydawać wizyta u urologa kosztowała mnie 350zł
Przez lata walczyliśmy z gościem żeby nie otworzył tu firmy. Bardzo uciążliwej. Hałasy, smród, opary i pyły znosimy do dziś, bo się nie udało. Płacimy za to zdrowiem cały czas. Teraz gość wciska nam kit, że coś dla nas robi. Skończta z tymi kłamstwa i dajta żyć.