Polska wydaje na służbę zdrowia 100 mld zł rocznie. 500+ na każde dziecko będzie kosztowało 30 mld rocznie. Wyobraźmy sobie, że 25 z tych 30 mld przesuwamy na finansowanie służby zdrowia. To byłby skok jakościowy. Która opcja bardziej się wam podoba? - o takich dylematach mówił w czwartek w bibliotece miejskiej dr hab. Filip Chybalski, profesor nadzwyczajny w katedrze zarządzania Politechniki Łódzkiej.
Wykład nosił tytuł „Między pracą a emeryturą: mity, trendy, uwarunkowania. Sprawiedliwość międzypokoleniowa w porządkach państwa dobrobytu”. Filip Chybalski zajmuje się naukowo systemami emerytalnymi.
O czym mówił?
* System emerytalny istnieje dopiero od 1889 r. Wcześniej za utrzymanie starszych odpowiadały rodziny. Gdy kanclerz Niemiec Bismarck wprowadził system, wiek emerytalny wynosił 70 lat. Przeciętna średnia długość trwania życia oscylowała wtedy między 30 a 40 lat.
* Oszczędności emerytalne to tak naprawdę konsumpcja odroczona w czasie. Zarabiamy między 25 a 65 rokiem życia i po to odkładamy pieniądze na emeryturę, by móc konsumować po zakończeniu aktywności zawodowej. Nie mamy pewności, że dożyjemy wieku emerytalnego, ale też nie wiemy, jak długo będziemy te oszczędności konsumować. Jedni rok, inny 20 lat, a jeszcze inni 35.
* System emerytalny to narzędzie podziału Produktu Krajowego Brutto między pokolenia. Bo jedno pokolenie finansuje emerytury, a drugie konsumuje. To jest gra o sumie zerowej: jeśli zyskuje jedno pokolenie, drugie musi stracić.
Trzeba obalać emerytalne mity.
* Pierwszy: emerytura się należy. Ale za co, w jakiej kwocie i kto za nią płaci? Większość obecnych emerytów dostaje emerytury w ramach systemu zdefiniowanego świadczenia. Wysokość ich emerytury liczona jest na podstawie 10 najlepiej wynagradzanych lat. Emerytury dzisiejszych 40-, 50-latków będą wyliczane na podstawie wysokości wpłaconej składki. Kto zarabiał więcej i pracował dłużej, odłoży w systemie więcej. Różnica wysokości emerytur w tych dwóch systemach wynosi 1000-1500 zł. Na niekorzyść drugiego systemu. Który jest sprawiedliwy?
* Mit drugi: pracujemy do śmierci. Dane mówią coś przeciwnego. Od lat 70. XX wieku obniżano wiek emerytalny, a średnia życia rosła. Dziś mężczyzna w wieku 65 lat ma przed sobą 17 lat życia, a kobieta ponad 20. Wszystkie prognozy mówią, że w dającej się przyszłości będziemy żyć coraz dłużej. Rośnie procent życia, który spędzamy na emeryturze. Efektywny wiek emerytalny w Polsce (w którym mężczyźni schodzili z rynku pracy) w 1970 roku wynosił prawie 74 lata. A w 2016 – 63 lata.
* Mit trzeci: środki w systemie emerytalny powinny być dziedziczone. To zadajmy sobie pytanie: czy jeśli opłacamy składkę AC i samochód nie został zniszczony ani nikt go nie ukradł, czy ubezpieczyciel zwraca nam składkę? Nie. Dlaczego w systemie ubezpieczeniowym miałoby być inaczej? Tak jak kierowcy nie powodujący kolizji i wypadków finansują tych, którym ubezpieczyciel musi wypłacać pieniądze, tak system emerytalny finansuje tych, którzy żyją bardzo długo.
* Mit czwarty: jeśli będzie praca, to ludzie będą pracować ponad ustawowy wiek emerytalny. To nieprawda. To, kiedy ludzie przechodzą na emeryturę, zależy od innych czynników. Co wpływa na decyzję o pozostaniu na rynku pracy, czyli dłuższą aktywność zawodową? Wyższy wiek emerytalny, subiektywny i obiektywny stan zdrowia, wykształcenie, samozatrudnienie, szkolenia, kształcenie, edukacja.
* Dlaczego ustawowy wiek emerytalny jest tak ważny? Bo ludzie podejmują decyzję w oparciu o oczekiwania. One mogą być naiwne bądź racjonalne. Jeżeli pojawia się sygnał, że obniżamy ustawowy wiek emerytalny, to co sobie myślą młodzi? Że skoro możemy obniżać teraz, to my też będziemy mogli przejść w wieku 60, 65 lat.
* Z drugiej strony są pracodawcy. Oni też formułują oczekiwania w oparciu o wiek emerytalny. Większość ludzi myśli, że niższy wiek emerytalny to przywilej dla kobiet. To dyskryminacja. Wyobraźmy sobie pracodawcę, który chce wysłać na szkolenie kobietę i mężczyznę w wieku 55 lat. Zwrot z tego szkolenia jest odłożony w czasie. To oznacza, że wybierze mężczyznę. Bo jest zbyt duże ryzyko, że kobieta odejdzie szybciej na emeryturę.
Wniosek: Nie akceptujemy społeczno-ekonomicznych konsekwencji tego, że żyjemy dłużej. Jeśli żyjemy coraz dłużej a z rynku pracy możemy schodzić coraz wcześniej, jest to przejaw dyskryminacji międzypokoleniowej. Dyskryminowane są młodsze pokolenia, które łożą na system. System emerytalny jest zbudowany tak, że jedno pokolenie go finansuje, a drugiej konsumuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze