Reklama

[TEMATY ROKU GR] Ernest Rudnicki: Mam trociny na rękach

Mieszkańcy Radomska są wrogami drzew. Ciąć te chwasty, jechać z tymi chwastami, to słyszę. Szczególnie, kiedy pielęgnuję topole. Topola dzieli się na gatunki. A te są bardzo różne i mają różne cechy. Niektóre to rzeczywiście chwasty, dzikusy i mieszańce, żyją 40 lat, potem się łamią i przewracają. Tylko, że w Radomsku wszystkie takie topole zostały już dawno wycięte. Zostały pojedyncze szlachetne okazy, żyjące bardzo długo. Gazeta rozmawia z dendrologiem Ernestem Rudnickim

(Przypominamy najważniejsze tematy Gazety Radomszczańskiej w 2019 r. Tekst opublikowany w nr 17/2019)

Reklama

Janusz Kucharski

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Ma pan 27 lat i jest dendrologiem. Kto dzisiaj wybiera taki zawód?

ERNEST RUDNICKI: - Da się to racjonalnie wytłumaczyć. Dendrologów można wykształcić wielu, ale nie wszyscy znajdą pracę w zawodzie. Ja ukończyłem ogrodnictwo z marketingiem w specjalizacji. Trzeba mieć świadomość, że nie ma w Polsce szkół dendrologii, nie ma takiego kierunku na studiach.

To jak zostaje się w Polsce dendrologiem?

- Swoją pracę inżynierską pisałem w katedrze dendrologii na Uniwersytecie Rolniczym na wydziale ogrodniczym. Inżynierka to było ogrodnictwo z marketingiem, magisterka to była agroekologia i ochrona roślin. Wszystko co robiłem na studiach przez sześć lat z hakiem, od początku do końca, kiedy mieszkałem w Krakowie, było związane z drzewami. Zresztą drzewami zajmuję się od prawie 20 lat. Od dziecka. Dendrologiem mogę się nazywać ze względu na mój dorobek naukowy i popularnonaukowy w tej dziedzinie. Bo nie można zdobyć sobie tytułu dendrologa. To tak w Polsce nie działa.

Reklama

Powiedział pan od 20 lat, czyli od 7. roku życia? Już wtedy interesowały pana drzewa?

- Tak się złożyło, że rodzice i dziadkowie kupili działkę przy Brzeźnickiej, we wczesnych latach 90. I tam spędzałem czas. I rosnące tam drzewa mimochodem były pod moją opieką.

Pod opieką? Ja w wieku siedmiu lat wspinałem się na drzewa, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że można się nimi opiekować.

- Ja też się wspinałem, ale w celach bardziej opiekuńczych, żeby o nie dbać.

Przecież drzewo sobie rośnie. Zawsze rosło. Co to znaczy dbać o drzewo?

Reklama

- Dbać o to, żeby nie pojawiały się w nim suche gałęzie, żeby było statyczne.

Momencik, teraz mówi pan to z perspektywy całej wiedzy, jaką ma pan dzisiaj. Wtedy, gdy jako kilkulatek siedział pan na drzewie, co wiedział o zasadach prawidłowej pielęgnacji?

- Wtedy miałem powiedziane, że na drzewie ma być dużo owoców, bo to były drzewa owocowe.

Dziecko wie, jak to osiągnąć?

- Na początku nie miałem żadnej wiedzy i przyznaję, że w młodości zepsułem wiele drzew. Dużo drzew przez moje działania obumarło. Mam trociny na rękach.

Reklama

Czyli dzisiaj odkupuje pan winy z młodości.

- Może tak być. Na początku nie zaglądałem do literatury. Najpierw szedłem w praktykę, czyli wchodziłem na drzewa. Zepsułem dużo drzew, zadając im takie rany, które nie były w stanie się goić, odbierając zbyt dużą część gałęzi. Praktyka w końcu pchnęła mnie w stronę literatury fachowej. I wtedy wybrałem się na studia do Krakowa. Dlatego moja wiedza jest bardziej praktyczna, skonfrontowana z literaturą później.

Ekoterrorysta. Usłyszał pan to kiedyś o sobie? Ktoś z mieszkańców Radomska uznał pana za oszołoma, który oszalał na punkcie tych drzew? Przecież dziadek, ojciec, brali piłę, sekator i obcinali co było do obcięcia, albo wycinali to czy inne drzewo i nic się nie działo.

Reklama

- W Radomsku też tak robili. Brali piłę i cięli jak szło. Gałęzie, które przeszkadzały, albo te, które uznali, że przeszkadzają. I co mamy dzisiaj? Ile mamy ponad stuletnich drzew w Radomsku? Można policzyć na palcach jednej ręki. To wszystko jest pokłosiem sposobu pielęgnacji.

Mówi pan o latach 70., 80.?

- Nawet dwutysięcznych i później. Może w ostatnich latach mniej.

To znaczy, że władze nie miały wiedzy?

- To, jak się pielęgnuje drzewa, jest dla ludzi tematem drugorzędnym. To my staramy się ten temat nagłośnić, uczynić ważnym.

Reklama

Może to oni mają rację? Zawsze się wycinało i żyjemy. Po co ten hałas?

- Żyjemy, tylko jaka jest jakość naszego życia? Wystarczy rozejrzeć się dookoła i uświadomić, że będziemy chodzić po gorących i suchych ulicach.

Dlaczego tak trudno przekonać ludzi, że drzewa są nam potrzebne?

- Trzy czwarte ludzi, z którymi o tym rozmawiam, nie uważa drzew za ważne. Dla nich ważniejsze są drogi, infrastruktura. Drzewa z tym kolidują. Ludzie widzą tylko to, co tu i teraz.

Mamy w Radomsku problem ze smogiem. A zieleń w mieście w tym kontekście odgrywa wielką rolę.

Reklama

- Ogromną. A druga sprawa to komfort życia. Dzięki drzewom i zieleni w mieście jest wilgotniej, chłodniej, jest cień, jest przyjemniej. Liście filtrują zanieczyszczenia, dają tlen. To drzewa mają wpływ na to, jak latem czujemy się spacerując w upale. Jest jeszcze estetyka.

A propos estetyki: pokazywaliśmy ostatnio w Gazecie drzewo przycięte w połowie na jednym z radomszczańskich osiedli, przy bloku spółdzielni Dwunastka.

- Standardowa pielęgnacja świerków w Radomsku. W Polsce zresztą też. Dlaczego? Bo drzewa iglaste, silnie rosnące, są sadzone przy ścianach bloków, pod liniami energetycznymi. Ludzie myślą, że to będą małe iglaczki, a tu wyrastają drzewa.

Reklama

Pan od kilku lat próbuje edukować radomszczan...

- Chciałbym.

Zauważa pan efekty tej edukacji?

- Tak. Po współpracy z urzędem miasta, troszeczkę po współpracy ze starostwem, a przede wszystkim po współpracy z Radomszczańską Spółdzielnią Mieszkaniową. Pokazywałem im jak ciąć, jakie błędy popełniali i widzę, że starają się ich robić mniej. Technika cięcia uległa poprawie.

Niedawno miałem telefon w sprawie skweru przy Sierakowskiego, niedługo skończy się jego remont. Czytelniczka ma już dla niego nazwę: Beton Square.

Reklama

- Urząd ma swoją nazwę, Skwer Lechowskiego. Ja bym to nazwał pole przed żniwami, jeśli wziąć pod uwagę centralną część tego placu.

Kolejny przykład, druga część parku Świętojańskiego i drzewa, które musiały ustąpić miejsca huśtawkom. Za chwilę padnie topola przy Żeromskiego.


- Najpierw padną drzewa przy Reymonta, i to szybko, albo w maju, albo jeszcze w kwietniu.

W tym przypadku urząd przeprowadził konsultacje społeczne i to radomszczanie zdecydowali.

- Wybrali wariant z wycinką, ja w to nie ingeruję. Jedyne, co im podpowiedziałem, to żeby wsadzić drzewa w grunt, a nie stawiać donic. Obiecano, że to będą klony polne, w odmianie, która rośnie zwarta, jest bezobsługowa i rośnie w drzewo, a nie w krzaczek. Powiedzmy, że 10 metrów powinny osiągnąć i zastąpić robinie akacjowe, które zostaną wycięte.

Reklama

Mam wrażenie, że polityka dotycząca drzew wygląda mniej więcej tak: zakładamy, że wycinamy i szukamy pięciu przepisów, którymi taką decyzję uzasadnimy, zamiast poszukać jednego, który pozwoliłby przesunąć krawężnik o 10 cm i uratować topolę przy Żeromskiego.

- To wynika z niechęci do przeorganizowania planów. Plany zostały narysowane i być może koszty i nakład pracy są zbyt duże, żeby coś zmieniać.

No to może zamiast zmieniać, uwzględniać drzewa wcześniej?

- Dobry Boże pomóż… W przypadku parku Świętojańskiego czy przy planowaniu infrastruktury podziemnej też trzeba było myśleć wcześniej. Tam w ogóle nie patrzono, co rośnie w parku. A potem się okazało, że większość najbardziej okazałych drzew koliduje z infrastrukturą czy huśtawkami. A że taki był plan, to go wdrożono. Wydział inwestycji zlecił mi inwentaryzację z ekspertyzą drzew w drugiej części rewaloryzacji parku. A potem zrobili po swojemu, według projektu firmy z Wrocławia, która zakładała wycięcie wszystkiego, co było najbardziej wartościowe.

To po co pańska ekspertyza?

- Dobre pytanie. Jeszcze nikt mi na nie nie odpowiedział. Chociaż wierzę w ich dobre intencje. Chcieli zrobić prawidłowo, ale po prostu zapomnieli o planach z infrastrukturą opracowanych w 2015 roku.

Ostatnio minister środowiska powiedział, że rocznie w Polsce wycinamy co prawda miliard drzew, ale za to sadzimy 30 mld.

- Niech jeszcze poda statystykę, ile z tych posadzonych przeżywa przynajmniej kilka lat. Nasadzenia zastępcze, brzmi pięknie. Wycinamy jedną 50-letnią topolę o obwodzie pnia trzy metry, a sadzimy dwa klony kuliste, które rosną dwa metry w górę. Jeden z nich przeżywa 5 lat, drugi usycha. W świetle prawa wszystko się zgadza.

Może trzeba powtarzać, że robimy krzywdę nie tylko sobie, ale naszym dzieciom i wnukom?

- Może. Tylko jeśli będziemy radykalni w wypowiedziach, usłyszymy, że jesteśmy ekoterrorystami, że wstrzymujemy inwestycje, i tak dalej. Planowanie inwestycji to podstawa, żeby chronić to co już mamy. Trzeba zrobić inwentaryzację drzew i te, które można - zachować. A nie robić wszystko od zera, bez patrzenia na to, co już rośnie. Tak jak drzewa przy Spacerowej, które są już ładnie spielęgnowane. Myślałem że po to, żeby były bezpieczne i żeby zdrowo rosły. Nie. Zrobiono to, żeby ptaki nie zakładały tam gniazd. To się przyda w czasie realizacji inwestycji, bo będzie można wycinać. Bo jak są gniazda, to nie można. Teraz ryzyko zostało zminimalizowane. Nie oszukujmy się, jedno gniazdo nie wstrzyma inwestycji. I muszę zaznaczyć, że nie jestem radykałem. Sam przyczyniłem się do tego, że wiele drzew w Radomsku zostało wyciętych. Wskazywałem drzewa, które zamierały, które się rozłamywały i były niebezpieczne. Dałem zgodę na wycinkę sześciu drzew na cmentarzach w tym roku. Wskazałem wiele drzew do pielęgnacji i usunięcia w mieście. Nie bronię każdego drzewa za wszelką cenę. Topoli przy Żeromskiego też nie będę bronił za wszelką cenę, nie chcę przecież wstrzymywać inwestycji. Ludzie, którzy nad tym pracują, przygotowali plany i ja nie będę im tego burzył. Jednak żałuję, że robi się to właśnie w taki sposób. I dotyczy to każdej inwestycji w Radomsku.

My w dzieciństwie wchodziliśmy na drzewa, dzisiaj dzieciaki wolą smartfony.

- No właśnie. Ostatnio pielęgnowałem topolę przy Piastowskiej przy skate parku. Myślę, że ponad 20 osób pytało mnie o to drzewo, byli ciekawi, co ja z nim robię, po co. Wszystkie te osoby to byli ludzie w wieku powyżej 50 lat. A młodzi, którzy tamtędy przechodzili, patrzyli albo na siebie, albo w telefony. Młodsze pokolenie w ogóle nie interesuje się drzewami. W ogóle ich nie obchodzą.

Światowe trendy są inne. W miastach stawia się na zieleń, zakłada ogrody na dachach budynków, dba o cenne drzewa.

- W Krakowie teraz bardzo trudno wyciąć drzewo. Władze blokują takie wycinki, konkretnie zarząd zieleni miejskiej. U nas nie ma nawet jednej osoby, która zajmowałaby się stricte zielenią. Jest wydział ochrony środowiska, ale on ma wiele innych spraw, jak choćby odbiór odpadów.

Radomszczanka, która spędzała wakacje nad polskim morzem, pokazała mi zdjęcie drzewa, które się mocno przechyliło. Nie zostało wycięte, a podparte.

- W Londynie jest drzewo, dla którego zbudowano nawet specjalny mur. Jest bardzo dużo takich przykładów, szczególnie w Europie Zachodniej, gdzie buduje się konstrukcje po to, żeby drzewa się nie przewracały. Zresztą tam drzewa rosną na środku ulic. W Łodzi w środku chodnika rośnie kilkunastoletnia topola, właściwie nic nie znacząca w porównaniu do tych, które mamy w Radomsku. Bo można drzewo ominąć. W Łodzi, mieście, po którym byśmy się tego chyba nie spodziewali. Okazuje się, że można. Jak dla mnie mieszkańcy Radomska są wrogami drzew. Ciąć te chwasty, jechać z tymi chwastami, to słyszę. Szczególnie, kiedy pielęgnuję topole.

Topola chyba uważana jest za najmniej wartościowe drzewo.

- Ja z tym walczę. Specjalnie zrobiłem wykaz cennych topól w Radomsku i złożyłem w urzędzie miasta i starostwie. Oczywiście, topola dzieli się na gatunki. A te są bardzo różne i mają różne cechy. Niektóre to rzeczywiście chwasty, dzikusy i mieszańce, żyją 40 lat, potem się łamią i przewracają. Tylko, że w Radomsku wszystkie takie topole zostały już dawno wycięte. Zostały pojedyncze szlachetne okazy, żyjące bardzo długo.

Młodym nie zależy. Starsze pokolenie wymrze. Młodsi zrobią sobie równy asfalt i parkingi.

- Najmłodsze pokolenie będzie kładło kostkę, kolejne się obudzi i zapyta, dlaczego nasi rodzice tak zrobili, a jeszcze następne zacznie zrywać kostkę, przywozić żyzną ziemię i sadzić drzewa. Historia pokazuje, że takie koło zdarzeń toczy się w różnych aspektach naszego życia. Nie tylko zieleni.

Może to jest ten moment, żeby ten krąg przerwać?

- Oczywiście. I uniknąć błędów. Tylko nie wiem, czy mam taką moc. Bardzo bym chciał, żeby urzędnicy nie wykonywali każdej inwestycji pod schemat: wycinamy wszystko, sadzimy od nowa. Bo tak jest prościej, bo nie można przesunąć krawężnika. Jestem świadomy, że większość radomszczan powie: po co przesuwać krawężnik, jak można wyciąć drzewo.

Na koniec pobawmy się w dendrologiczną wróżkę. Jak będzie z drzewami za pięć lat?

- Chciałbym, żeby planować i inwestycje w mieście prowadzić tak, żeby zachować, co jest możliwe do zachowania. Żeby rosnące drzewa uwzględniać na etapie planowania. W złym wariancie tragedii też nie będzie, bo skala wycinki w Radomsku nie jest w ostatnich latach tak duża, jak gdzie indziej, gdzie tnie się do zera. Będziemy jednak powoli, ale skutecznie zbliżać się do betonowego miasta. Główne ulice są ogołacane z drzewa sadzi się małe drzewa. Radomsko nie jest miejscem, w którym będzie się z przyjemnością spacerować po centrum. Nie godzę się na takie Radomsko i dlatego opracowałem listę drzew-kandydatów na pomniki przyrody. Jest lista A, B i C. Ze względu na priorytet. Na liście A są drzewa, które taki statut powinny mieć natychmiast, bo są wyjątkowe nie tylko w skali regionu, ale kraju. To pięć drzew. Lista B to drzewa, które należałoby objąć ochroną ze względu na ich walory. Lista C jest do wdrożenia, jeśli urzędnicy zechcą, by Radomsko mogło się pochwalić odpowiednią liczbą pomników przyrody. Razem to jest 20 drzew.

Raptem 20?

- To wersja minimum, chętnie bym ją rozszerzył. W Częstochowie mają 401 pomników przyrody, w Piotrkowie 88, w Wieluniu ponad 40, w Pajęcznie 14. W Radomsku 9. Z czego trzy dęby rosną razem koło biblioteki i można je potraktować jak jeden pomnik. 9 na miasto liczące 40 tysięcy mieszkańców?

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości